Na razie w budynku jest spokój, ale w związku z tym, że według prognoz ma w Koninie padać, mieszkańcy są w pełnej gotowości. Mają wyznaczone dyżury, miski i wiadra w pogotowiu.
Kiedy ostatnio woda zalała korytarze, windy i niektóre mieszkania pracownicy spółdzielni najpierw udrożnili rynny, a kiedy sytuacja się powtórzyła, uszczelnili je silikonem. Mieszkańcy twierdzą, że zrobiono to niedokładnie. Innego zdania jest wiceprezes spółdzielni Zatorze Henryk Kordaczyk. Przekonuje on, że nawet podczas największych ulew w wieżowcu nic złego się nie wydarzy.
Mieszkańcy nie wierzą w te zapewnienia i żądają od spółdzielni wymiany wszystkich rur. Jednak, jak tłumaczy wiceprezes, będzie to możliwe dopiero za dwa lata, kiedy spółdzielnia zakończy ocieplanie budynków. Wtedy pojawią się pieniądze na inne prace. Tak więc póki co mieszkańcy, w razie kolejnych intensywnych opadów, muszą liczyć na siebie.