Na I Kongres Ruchów Miejskich zjechało wtedy około 100 osób z kilkunastu miejskich organizacji obywatelskich. Kilka dni temu, w Gorzowie Wielkopolskim, na IV Kongres przyjechało około 400 osób z 55 miast i ze 150 organizacji. Byli też posłowie, senatorowie, prezydenci miast, urzędnicy i goście z zagranicy.
"Kongres pokazał, że władza nie musi być ICH. Okazało się, że ludzie różnych środowisk, w tym także urzędnicy, posłowie i senatorowie, mogą mówić o problemach polskich miast wspólnym językiem. I przeniesienie tego dalej byłoby bardzo pożądane." - podsumowuje Lech Mergler ze Stowarzyszenia Prawo do Miasta i z zespołu koordynacyjnego Kongresu Ruchów Miejskich.
Kongres przyjął, po burzliwej dyskusji , 15 nowych Tez Miejskich - problemów i kierunków rozwoju polskich miast. "Zwracamy uwagę na konieczną dekoncentrację kraju, zwłaszcza instytucji publicznych. Bo teraz wszystko jest skoncentrowane w Warszawie, która wysysa ludzi i kompetencje z innych miast. Tak jak duże miasta-metropolie wysysają miasta powiatowe. Po raz kolejny wołamy o rozwój zrównoważonego transportu w naszych miastach. Zrównoważonego, to nie znaczy równego ilościowo dla aut, komunikacji publicznej, rowerów i pieszych. Chodzi o transport efektywny i nie niszczący zasobów ograniczonej przestrzeni i środowiska.
Bardzo ważny jest problem mieszkaniowy, bo teraz mamy monopol komercyjnego budownictwa deweloperskiego mieszkań na sprzedaż za kredyt. Tutaj coś wreszcie drgnęło na poziomie rządu. Wskazujemy też konieczność wparcia dla lokalnego biznesu i handlu. To tylko przykłady z 15 Tez Miejskich" - wyjaśnia Lech Mergler. I dodaje :"Kongres pokazał, że obywatelskie ruchy miejskie wyszły ze społecznej niszy. Że weszły do głównego nurtu debaty publicznej i - w jakimś stopniu - do głównego nurtu polityki". (cała rozmowa poniżej)