Chodzi o sprawę rozstrzygniętego w ubiegłym roku konkursu na dyrektora szkoły. Wójt Damasławka nie uznał wyników konkursu. Powołał na stanowisko swojego kandydata. Decyzję podważył wojewoda wielkopolski, Wojewódzki Sąd administracyjny oraz Naczelny Sąd Administracyjny.
Decyzja wojewody po ostatnim wyroku Naczelnego Sądu Administracyjnego jest taka, że jeżeli wójt nie powoła na dyrektora Pawła Tończyka, który formalnie konkurs wygrał, to wojewoda złoży wniosek do premiera o usunięcie wójta Damasławka ze stanowiska. Sytuacja wójta Damasławka - tam na miejscu - nie wydaje się już tak oczywista, jak to jest z perspektywy Poznania.
Wójt Andrzej Szewczykowski dopatrzył się braku w dokumentacji i powołał na stanowisko innego kandydata. Do przyszłego tygodnia ma czas na zmianę decyzji. W przeciwnym razie do premiera wpłynie wniosek o odwołanie wójta ze stanowiska.
Wójt zaprzecza, że na powołanie dyrektora miały wpływ jakiekolwiek względy osobiste. Twierdzi też, że nie boi się decyzji wojewody. Nasza reporterka rozmawiała też z nauczycielami i tymi, którzy sprzeciwiają się decyzji wójta i tymi którzy uważają, że decyzja o powołaniu innego dyrektora była słuszna. Wygląda to tak, że sama szkoła podzielona jest na dwa obozy. Sama dyrekcja przyznaje, że konflikt w szkole mógłby rozwiązać mediator. Wciąż jednak nie wiadomo, czy na początku roku szkolnego nie będzie zmian na stanowisku dyrektora.