Poznaniacy pobiegli dla WOŚP. Sprzed Międzynarodowych Targów Poznańskich oraz w okolicach Centrum Sportu Politechniki Poznańskiej wystartowały dwa biegi „Policz się z Cukrzycą”. Oba połączył jeden cel – pomoc potrzebującym.
W obu odsłonach wydarzenia wzięło udział łącznie blisko 1100 osób.
- Biegnę z mężem, który gdzieś tu się schował i z suczką, która nazywa się Queen.
- Startuję siódmy raz i co roku myślę o moim bracie. Ma 23 lata i choruje na cukrzycę. To jest bardzo ważny dla mnie bieg. Też pieniądze, które rzeczywiście z Wośpu idą, mój brat nieraz mógł dostać.
- Uśmiechy na twarzach były, zadowoleni, no i pobudzeni najważniejsze, więc poszli, jak to się mówi, jak dzik w szyszki - Tadeusz Michalik, brązowy medalista igrzysk olimpijskich w zapasach, dzisiaj w roli prowadzącego rozgrzewkę.
- mówili uczestnicy w rozmowach z naszym reporterem.
Za pieniądze ze sprzedaży pakietów startowych Fundacja WOŚP planuje zakup osobistych pomp insulinowych dla kobiet w ciąży chorujących na cukrzycę. Do tej pory, dzięki biegom „Policz się z Cukrzycą”, Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy kupiła 456 takich urządzeń.
CZYTAJ WIĘCEJ:
Centrum Sportu na Piotrowie od wczesnych godzin porannych odwiedziło ponad 150 osób, które odebrały identyfikatory i puszki. W ich wydawaniu pomagała jedna z koordynatorek Olga Gonsch.
W pierwszej kolejności wolontariusz musi się wylegitymować, żebyśmy mieli pewność, że to na pewno jest nasz wolontariusz. Trzeba się podpisać. I następnie właśnie wydajemy puszkę, wydajemy identyfikator, serduszko. My co roku zbieramy, więc już jest takie podekscytowanie
- mówi Olga Gonsch ze sztabu PP.
Kwestujemy w trójkę wspólnie z psem. Pomaga - zwłaszcza dzieci i starsze osoby, jak widzą pieska, to przychodzą wrzucać
- mówi jeden z wolontariuszy.
To już mój 30. finał. Jestem szczęśliwa i dopóki będę mogła, dopóty będę przychodzić
- dodaje pani Hanna.
To jest mój ulubiony dzień w roku. To jest moja najdłuższa doba w roku i zdecydowanie warto czekać zawsze na ten styczeń, bo to przynosi niesamowitą satysfakcję i radość
- puentuje Olga Gonsch.
Po zakończeniu kwestowania na wolontariuszy w Centrum Sportu Politechniki czekała strefa gastronomiczna, gdzie po całym dniu grania z Orkiestrą można było odpocząć i zjeść ciepły posiłek.
Orkiestra łączy pokolenia. W poznańskim sztabie WOŚP w stowarzyszeniu Creo wspólnie kwestowali najmłodsi, seniorzy i osoby z niepełnosprawnościami.
- Pokazujemy, że w tym dniu chodzi nie tylko o pieniądze. Równie ważne jest poczucie wspólnoty ponad podziałami – przyznaje jego prezes Ryszard Michalski. Udowadnia to pani Jadwiga, dla której to już 20 finał. Od rana wspólnie z panią Bożeną wydawały puszki wolontariuszom kwestującym na ulicach.
Jak przychodzą młodzi ludzie, a my wcześniej urodzone dziewczyny, patrzymy i mówimy: "Fajnie, gramy w jednej orkiestrze". Sama radość, że my potrafimy się skrzyknąć od tego maleńkiego do tego starszego
- przyznała szczerze pani Jadwiga.
Ale to się nie kończy na wydawaniu, bo później jest liczenie i później rozliczamy też pieniążki. Gdzieś do 18:00, 19:00 myślę, że damy radę
- zapowiadała pani Bożena.
Na co dzień stowarzyszenie CREO zajmuje się wspieraniem dostępności, integracją międzypokoleniową oraz wsparciem osób z niepełnosprawnościami. Do sztabu organizacji zapisało się 125 osób.
Od 10:00 w pięciu miejscach w Poznaniu można było spotkać kwestujących, którym pomagają psy rasy Golden Retriever. Ich opiekunowie przekonują, że wyjątkowo przyjazne usposobienie tych czworonogów zachęca do wpłat na fundację. W samo południe na Starym Rynku odbył pokaz posłuszeństwa, psich sportów i sztuczek, a każdy, kto dorzucił się do puszki dostał wyjątkowe, niebieskie serduszko.
Goldeny otwierają nie tylko serca, ale też portfele. Wczoraj do puszek musieliśmy naprawdę dopychać. Bo już wczoraj zbieraliśmy w galeriach i to było naprawdę niesamowite bardzo, bardzo dużo osób do nas przychodziło, wrzucało do puszek.
- mówią kwestujący.
Wolontariuszy z Golden Retrieverami można było spotkać na Starym Rynku w Poznaniu. Kwesty na cztery łapy odbywały się także przed wejściem do MTP od strony Mostu Dworcowego, w sąsiedztwie poznańskiego oddziału TVP oraz w galeriach handlowych: Pestka oraz King Cross Marcelin.
Kampanijne korale, maselnicę w kształcę rogala od prezydenta miasta i złotą kartę PEKA można było wylicytować podczas finału WOŚP w Poznaniu. Od 12.00 na scenie w pawilonie Congress Center na Międzynarodowych Targach Poznańskich trwały aukcje na rzecz Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. Wśród przedmiotów przekazanych na licytacje był między innymi zestaw podarowany przez prof. Joannę Senyszyn.
Przekazałam oczywiście czerwone korale, kalendarz, który pokazuje same szczęśliwe dni i antystresowe serce - gorejące serce Joanny Senyszyn. To jest najważniejsze, że w czasie finału Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy spotykamy się, ludzie o różnych poglądach, o różnym zapatrywaniu na świat, ale wszystkich nas łączy chęć pomagania innym
- powiedziała prof. Senyszyn.
Od 14:00 dziennikarze czytali bajki dla dzieci, oprowadzali po studiu, a na scenie odbyły się licytacje podarowanych przedmiotów.
Na placu przed wejściem do poznańskiego oddziału telewizji były koncerty i pokazy służb. Można się było nauczyć między innymi schematu udzielania pierwszej pomocy. Jak robić to poprawnie - radzi Kacper Gottschlick z OSP Poznań Głuszyna.
Chwytamy za barki, szturchamy. Tutaj mamy specjalnego manekina. Sprawdzamy, czy oddycha. Przystępujemy do resuscytacji krążeniowo-oddechowej. 30 uciśnięć, dwa wdechy. Jeżeli nie mamy przy sobie maseczki do ust, to wystarczą nam same uciśnięcia cały czas do przyjazdu pogotowia ratunkowego
- tłumaczy ratownik.
"Zachwycone dzieci, tłumy odwiedzających – już wiemy, że powtórzymy to za rok" – zapowiada dyrektorka poznańskiego oddziału TVP Beata Mes.
- Nie wyobrażam sobie żeby mogło nas w tym zabraknąć – dodaje.
Wielka Orkiestra to oczywiście pomaganie, ale to jest też święto radości i takiej wspólnoty. Ja sobie nie wyobrażam, żeby Telewizji Poznań mogło w tej całej układance zabraknąć. Tak właśnie dokładamy nasz mały klocek do tego
- mówi dyrektorka.
Wieczorem na scenie przed wejściem do redakcji wystąpiła Kasia Wilk.
Mniej ludzi niż w zeszłym roku wzięło udział w poznańskim "Światełku do Nieba" na zakończenie poznańskiego finału Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy.
W stolicy Wielkopolski nie było pokazów fajerwerków czy laserów. Uczestnikom rozdano papierowe torebki, czyli po poznańsku - tytki, do których trzeba było włożyć telefony z włączoną latarką.
Wieczorem na Międzynarodowych Targach Poznańskich zebrało się kilkaset osób.
- Bardzo nowoczesne rozwiązanie, ale trochę brakuje starego klimatu i fajerwerków.
- Jest to ciekawe podejście, na pewno ekologiczne i dla psów też lepiej
- mówili uczestnicy.
W czasie "Światełka do nieba" zabrzmiał poznański hymn Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. Jego autorem jest Piotr Pawlicki. Na scenie pojawili się między innymi Małgorzata Ostrowska i Michał Wiraszko, a także chór gospel. Później wystąpił Sidney Polak.
Przed "Światełkiem do nieba" wylicytowano też między innymi złote serduszko przekazane przez policjantów. Aukcję wygrał lekarz i dyrektor szpitala wojewódzkiego w Poznaniu, profesor Dawid Murawa. Zapłacił za nie 16 tysięcy złotych.