Wpuścić bezdomnych do Urzędu Miasta?
Jeden z mężczyzn wydał niemal milion złotych. Jednak zdaniem śledczych nie doszło do kradzieży, wyłudzenia lub wykorzystania nieświadomości klienta. - Prokuratura nie dopatrzyła się w tej sprawie przestępstwa. Zapoznaliśmy się z zapisem monitoringu dotyczącym wizyt osób pokrzywdzonych w klubie. Na żadnym z tych zapisów nie ma takiej sytuacji by pokrzywdzeni komuś udostępniali kartę płatniczą, komuś udostępniali numer PIN. W każdej sytuacji sami dokonywali transakcji, nikt nie został do niczego zmuszony - tłumaczy rzecznik Prokuratury Okręgowej w Poznaniu Magdaleny Mazur-Prus.
Poza mężczyzną, który w poznańskim klubie ze striptizem wydał prawie milion złotych, w śledztwie przesłuchano 31 domniemanych poszkodowanych.
Jacek Kosiak/pś/int