Starosta odwołany
Sędziowie przyjęli argumenty dziennikarza, którego polskie sądy uznały za winnego opublikowania rozmowy z posłem Tadeuszem Mylerem bez autoryzacji. Wywiad z 40 stron skrócono do 3 i przesłano do autoryzacji. Poseł nie zgodził się autoryzować tekstu, a w liście do redakcji napisał, że rezygnuje z autoryzacji. Skarżący podjął decyzję o opublikowaniu wywiadu w całości. Skarżący został zobowiązany do wpłaty 1000 zł. Na cel społeczny. Apelację sąd okręgowy uznał za bezzasadną.
W wyroku Trybunału sędziowie Trybunału stwierdzili, że Polska naruszyła swobodę wypowiedzi dziennikarza, czyli artykuł 10 Europejskiej Konwencji. Zdaniem Trybunału przepisy o autoryzacji są nie do pogodzenia ze standardami państwa demokratycznego. Dają osobie udzielającej wywiadu niemal wolną rękę, jeśli chce zablokować publikację, gdyż może odmawiać jego autoryzacji lub ją odwlekać. Ponadto Trybunał podkreślił, że przepisy polskiego prawa prasowego dotyczące autoryzacji nie zostały zmienione od roku 1984, czyli pochodzą z czasów państwa autorytarnego. Wyrok ten jest o tyle ważny, że choć dotyczy tylko jednej konkretnej sprawy, czyni że przepisy o autoryzacji stały się martwe.