Oskarżona musi zapłacić 4 tysiące złotych grzywny i trzy tysiące złotych zadośćuczynienia pokrzywdzonej. Pokrzywdzona plagiat odkryła w księgarni.
Sąd podkreślał, że oskarżona była nauczycielem akademickim z długoletnim stażem, autorką wielu publikacji naukowych. "Nie działała nieumyślnie, to negatywny wzór dla całego środowiska naukowego" - mówił sąd. Pokrzywdzona po wyjściu z sali rozpraw podkreślała, że "plagiat, czyli nierzetelność naukowa, jest problemem społecznie ważnym, ale spychanym i niedocenianym".
Pokrzywdzona jeszcze nie zdecydowała, czy będzie się odwoływać. Podkreślała jednak, że żadne pieniądze nie wynagrodzą jej tego, co przeżyła. Za krzywdy moralne domagała się 50 tysięcy złotych zadośćuczynienia. Oskarżonej nie było na ogłoszeniu wyroku. Przed sądem nie przyznała się do winy, Twierdziła, że w jej książce zabrakło tylko jednego przypisu. Jej obrońca chciał warunkowego umorzenia sprawy. Sąd się jednak na to
nie zgodził.