Do tragedii doszło w styczniu 2009 roku podczas awantury w domu małżonków w Gnieźnie, niemal na oczach ich dzieci. Po zabójstwie oskarżony zacierał ślady - najpierw ukrył zwłoki w samochodzie, później je podpalił i zostawił przy drodze.
W sądzie przyznał się do winy. Twierdził jednak, że nie chciał żony zabić. Sąd uznał, że działał pod wpływem impulsu.