Siedem lat po występie w Suwałkach na festiwal w tym samym miejscu przyleciał już sam, ze swoim zespołem, Nick Schnebelen. Danielle wybrała karierę solową i była to bardzo ważna decyzja. Artystka zaczęła występować jako Danielle Nicole. Wystarczyło kilka płyt, by w 2019 roku zdobyć nominację do nagrody Grammy za album „Cry No More”. Danielle Nicole jest dziewięciokrotną laureatką Blues Music Award. Przeżyła też wielką tragedię, gdy w 2022 roku zmarł jej brat, perkusista Kris Schnebelen.
Na czwartej solowej płycie Danielle Nicole, zatytułowanej „Fireflies”, artystka śpiewa o diametralnie różnych barwach miłości, bolesnej stracie i powrocie do bezpiecznego domu. Z 11 utworów na płycie dziewięć to premierowe piosenki, których współautorką jest Danielle Nicole.
Krążek otwiera bardzo dynamiczny utwór „Radical Love”, opowiadający o nagłym uderzeniu miłości, która obezwładnia, pochłania i nie stawia warunków. Siła niewielkiego zespołu instrumentalnego i chórku mierzy się z mocą głosu solistki.
Następny utwór, „Take Me Back”, wprowadza klimat szorstkiego bluesa, podkreślanego zniekształconą barwą gitary gościnnie grającego Luthera Dickinsona. Zabawa jest przednia, bo dochodzą jeszcze zagrywki gitarzysty Brandona Millera.
W nagraniu „Memories” zgiełk gitar i sekcji rytmicznej znika, bo przez ponad pięć minut przestrzeń wypełnia ballada ze znakomitym wokalem Danielle Nicole. Artystka śpiewa emocjonalnym, głębokim głosem, a w jej interpretacji pojawia się dramatyzm. Bezsprzecznie najwyższa klasa wokalna.
Nagrania „Soulside” i „Gaslight” przenoszą akcję na grunt żywej muzyki soul i funky. Utwór „Piper” podtrzymuje rytmikę funky, jednak w nieco wolniejszym, leniwym tempie.
Dwie obce kompozycje na płycie to piosenki z repertuaru nieżyjącego wokalisty i autora piosenek Billa Withersa. Są to nagrania „The Same Love That Made Me Laugh” oraz „Dreams”. Zarówno wokalistka, jak i świetni muzycy biorący udział w nagraniu dodają piosenkom mocniejszego wyrazu niż w oryginale.
Na instrumentach klawiszowych gra wytrawny muzyk Jim Pugh, na gitarze Brandon Miller, a na perkusji – z wyczuciem i smakiem – Tony Braunagel. Ten ostatni już po raz trzeci jest producentem płyty Danielle Nicole.
Kolejną wspaniałą balladę, „Chameleon”, słychać w drugiej części albumu. W tym przypadku dominuje melancholia i subtelniejsze operowanie głosem.
Wstęp instrumentalny do piosenki „Tug Of War” wciąga słuchacza niczym najlepsze nagrania soulowe wytwórni Stax z lat 60. ubiegłego wieku. Na finał płyty pojawia się utwór „Fireflies” – ponownie z półki ballad, które stają się wręcz znakiem firmowym Danielle Nicole.
To płyta dla melomanów, którzy cenią sobie wokalistykę wysokiej próby, dobre i bardzo dobre kompozycje ubrane w solidny kostium instrumentalny, bez udziwnień i efekciarstwa.