NA ANTENIE: Studio nadawczo-odbiorcze
Studio nagrań Ogłoszenia BIP Cennik

Wywiad z chuliganem, odc. 130 - Zbigniew Czerwiński

Publikacja: 27.01.2020 g.10:52  Aktualizacja: 27.01.2020 g.11:02
Zbigniew Czerwiński z Poznania, dziś przewodniczący rady Fundacji Świętego Benedykta, organizującej akcje w obronie prześladowanych chrześcijan, wywodzi się z alternatywy z czasów PRL.

Trzeba było w tych ponurych czasach szukać jakiegoś innego punktu odniesienia. Z moim kolegą Witkiem Radogostowiczem, idąc z V LO od ulicy Traugutta na Dębiec w ciągu tych trzech przystanków, opracowaliśmy główne założenia Rewolucyjnego Związku Młodzieży 

– wspomina Zbigniew Czerwiński

Był chłopakiem z robotniczego Dębca, o której to dzielnicy mówiono, że „chłopak z Dębca to przestępca”. - Na Dębinie ćwiczyliśmy umiejętności, które mogły się później przydać w wojnie partyzanckiej. Ale jak chodzi o partyzantkę miejską, to przynajmniej teorię badałem głównie Montoneros, Tupamaros, Rote Army Fraction i oczywiście Czerwone Brygady włoskie – wspomina.


Po wybuchu Solidarności kolportował ulotki w akademiku Zbyszko, gdzie był zakwaterowany jako uczestnik robotniczych praktyk studenckich w zakładach Romet. W ich trakcie w zabawnych okolicznościach zrozumiał, że komunizm upada:  - Nagle wchodzi I sekretarz PZPR w zakładach Romet. On czuł się na pewno ważnym człowiekiem. Nie wiedział, do czego się przypieprzyć. Ale Jacek Bartkowiak, późniejszy autor książki „Element antysocjalistyczny”, a dziś starosta słupecki z PiS, miał dość długie włosy i jasną koszulę. Sekretarz stanął nad nim i mówi: „A pan to właściwie pani czy pan?”. Jacek odwrócił się iodpowiada: „A gówno to pana obchodzi”. I co robi pierwszy sekretarz dużego zakładu? Tak do zakorkowało, że odwrócił się na pięcie i wyszedł. Wtedy zrozumieliśmy, że socjalizm się skończył.

W stanie wojenny przez cztery i pół miesiąca ukrywał się, m.in. organizując drukarnię na zapleczu… prosektorium szpitala kolejowego w Puszczykowie. - Pomieszczenie udostępnił na doktor Sobisiak, a pomagał nam sanitariusz – mówi Czerwiński.

Aresztowany, trafił do więzienia na Młyńskiej. Nie zeznał ani słowa poza podaniem danych osobowych. Szkolił w tym, jak zachowywać się w razie wpadki innych opozycjonistów. -  Jeden chłopak, którego szkoliłem mówił mi, iż tak to mu zapadło w głowę, że po zatrzymaniu już nie zastanawiał się, czy go przestraszą, czy nie, tylko czy będzie tak, jak mu opowiadałem, że jak trafi na Kochanowskiego, to najpierw przyjdzie jeden, który rozedrze na niego ryj, a potem drugi, który powie, że kolega się zdenerwował, bo ciężki dzień miał. A potem będzie na oddziale izolacyjnym rody klawisz z wąsem, a potem drugi blondyn. Wszystko się potwierdziło i wyszedł z tego obronną ręką.

Jak trafił do PiS, a wcześniej także ZChN? 

Ewoluowaliśmy przez anarchosyndykalizm, czyli rewolucję założonych dłoni George’a Sorela w kierunku ruchu samorządowego, stąd w stanie wojennym kolejna organizacja, którą powołałem, czyli Ruch na rzecz Samorządnej Rzeczpospolitej. Można powiedzieć, że jako radny PiS w sejmiku wojewódzkim kontynuuję działanie na rzecz tej idei samorządowej

– żartuje Czerwiński.

https://radiopoznan.fm/n/m3tpfO
KOMENTARZE 0

SERWIS INFORMACYJNY


GODZINY: 07:00 11:00 13:00 14:00 15:00

@TWITTER