NA ANTENIE: Leżak
Studio nagrań Ogłoszenia BIP Cennik
SŁUCHAJ RADIA ON-LINE
 

Wyższy podatek lekiem na otyłość?

Publikacja: 22.07.2011 g.12:20  Aktualizacja: 22.07.2011 g.15:40
Poznań
Od września Węgry wprowadzą "podatek chipsowy" od żywności i napojów o wysokiej zawartości cukru, soli, węglowodanów oraz kofeiny. Przeprowadzane w ostatnich latach badania nawyków żywieniowych Węgrów i ich skutków dla zdrowia wykazują, że problemy związane ze zbyt dużym spożyciem tłuszczu i soli rosną, coraz bardziej niepokoją. Podobny problem mamy w Polsce, gdzie problem otyłości, szczególnie wśród dzieci, jest coraz bardzie powszechny.
drożdżówki - festiwal dobrego smaku - Wojciech Chmielewski
/ Fot. Wojciech Chmielewski

Spis treści:

    Podatek, wprowadzany przez Węgrów, zwany też "podatkiem hamburgerowym" (choć hamburgerów nie obejmuje), będzie dotyczyć przede wszystkim napojów energetyzujących, chipsów i innych przekąsek, słonych i słodkich ciasteczek oraz pakowanych ciast. Jego wysokość to 5 forintów od 1 litra napoju, 250 forintów od 1 litra napoju energetyzującego i 100-200 forintów od 1 kilograma herbatników i ciast (jedno euro to około 270 forintów). Przeprowadzane w ostatnich latach badania nawyków żywieniowych Węgrów i ich skutków dla zdrowia wykazują, że problemy związane ze zbyt dużym spożyciem tłuszczu i soli rosną, coraz bardziej niepokoją. 

    Dietetyk Kinga Markowska z Leszna przyznaje, że przyzwyczajenia żywieniowe młodych Polaków, niepokoją coraz bardziej. A wie, co mówi, bo zajmowała się tym problemem naukowo.

    Przed plagą otyłości w Polsce ostrzega dr Maria Gawlińska, dyrektor sanatorium w Osiecznej, które przez lata organizowała turnusy odchudzania dla otyłych młodych Wielkopolan. 

    O ewentualnym wprowadzeniu w Polsce "podatku chipsowego" rozmawialiśmy też z wielkopolską posłanką Elżbietą Streker - Dembińską, wiceprzewodniczącą sejmowej komisji zdrowia.

    Kingę Markowską zapytaliśmy też, czy w Polsce potrzebne jest takie węgierskie "chipsowe" rozwiązanie, a dr Marię Gawlińską o to, czy łatwo zrzuca się zbędne kilogramy. A co o węgierskim rozwiązaniu "antychipsowym" Sądzą nasi Słuchacze? Czy wyższe podatki za niezdrową żywność to właściwa droga do ograniczania ich spożycia? A może należałoby całkowicie zakazać sprzedaży chipsów? Czy to w ogóle możliwe? A może straszenie chipsami powoduje większe zainteresowanie wśród dzieci, zgodnie z regułą, że "zakazany owoc najlepiej smakuje"? Zapraszamy do dyskusji na antenie i w internecie.

    https://radiopoznan.fm/n/
    KOMENTARZE 3
    nowaprawicapoznan.pl 22.07.2011 godz. 14:15
    Węgrzy raczej łatają dziurę w budżecie. Praktycznie cała żywność produkowana przemysłowo jest szkodliwa, opodatkujemy wszystko w imię zdrowia? Chipsy będą pierwszym krokiem.A skoro chipsy to i frytki itd.Łatwo jest doić obywateli kupujących snaki, a zabronić fabrykom szpikowania mięsa i robienia z 1 kg surowca 2 kg szynki jakoś nikt nie odwagi.Szkodliwość cukru?A kto pozwala na słodzik - aspartam wyjątkowo groźną truciznę? Pamiętajmy podatku nie zapłaci ani jedna fabryka.Podatek zapłacimy my wszyscy.Zapraszamy na pikietę anty podatkową w sobotę o 12 na Półwiejską.
    Jan 22.07.2011 godz. 13:39
    Zgadzam się z przedmówcą. Większość ludzi z trudem utrzymuje swoje rodziny, więc nakładanie kolejnego podatku byłoby po prostu bandytyzmem. Większość produktów na półkach sklepowych zawiera masę konserwantów, dodatków chemicznych, więc opodatkowanie samych chipsów i fastfoodów - bo są niezdrowe - jest obłudą. Zastanawiające jest też, że zdrowa żywność bez konserwantów jest dużo droższa od żywności, która je zawiera. Zamiast nakładać podatek na niezdrową, lepiej obniżyć ceny żywności zdrowej, oraz edukować, promować zdrowe żywienie a także aktywność fizyczną.
    Tomasz 22.07.2011 godz. 12:43
    Mamy podatek na alkohole bo są niezdrowe, Mamy podatek od papierosów bo są niezdrowe, Mamy podatek w paliwie bo wpływa negatywnie na środowisko a jeżdżąc niszczmy drogi. Jadąc nad morze płacimy podatek za oddychanie tzw. KLIMATYCZNE. Teraz będzie podatek od słodkości i innych przekąsek bo tuczą To ja mam Pytanie co jest zdrowe ? większość produktów jest konserwowanych różnymi E… Mięso w mięsie z reguły 30-40% jogurty sztucznie barwione i to jest zdrowe ?
    Uważam, że jest to kolejna próba wyciągnięcia pieniędzy z kieszeni podatników. Rząd jeśli chce opodatkowywać i podnosić stawki powinien się zastanowić z kąd ci ludzie mają brać pieniądze na to aby za to wszystko płacić. Wielu Rodzin w tej chwili nie stać na nic więcej niż podstawowe produkty.