Interweniowała policja. Demonstracja przeszła ulicą Półwiejską i Świętym Marcinem pod siedzibę Prawa i Sprawiedliwości.
Straty wyceniono na kilkadziesiąt tysięcy złotych. Jak powiedział nam Andrzej Borowiak z wielkopolskiej policji - straty wynikają z wyłamania drzwi do Starego Browaru. Dokonała tego nieznana grupa - prawdopodobnie przeciwników manifestantów.
Ich motywy działania ustalą w czasie przesłuchań policjanci. Zatrzymano 4 osoby, które miały brać udział w zniszczeniu drzwi - grupa ta była większa, jednak policja nie zdołała wszystkich złapać. Z kolei w dalszej części manifestacji, na ulicy Św. Marcin, jedna z osób biorących udział w demonstracji - według relacji Andrzeja Borowiaka - próbowała wejść na radiowóz policyjny. Została zatrzymana - podobnie jak pięć innych osób. Jak twierdzi policja w manifestacji przeciwników nacjonalizmu udział wzięło 400 osób. Na portalach społecznościowych padają większe liczby.
"Demonstrowaliśmy przeciwko nacjonalizmowi i rasizmowi" - mówi Katarzyna Czarnota z Federacji Anarchistycznej. Tadeusz Janiszewski z Teatru Ósmego Dnia, który przemawiał na demonstracji uważa, że jest "coraz więcej przejawów ksenofobii, niechęci do obcych, bywają oni w Polsce bici". Jego zdaniem, "aktualna władza podgrzewa te nastroje".
Niedaleko siedziby Prawa i Sprawiedliwości doszło do przepychanek, tym razem między demonstrującymi, a policją. Uczestnicy nieśli transparenty z hasłami "Poznań dla migrantów, nie dla narodowców", "Polska biała tylko zimą", pojawiły się też m.in hasła "Nacjonalizm - to się leczy", "Każdy inny wszyscy równi" i "Dość milczącego przyzwolenia".
Warto przypomnieć, że według badań ankietowych firmy morizon.pl, które przytaczaliśmy wczoraj, Poznań jest najbardziej przyjaznym obcokrajowcom miastem w Polsce. Stolica Wielkopolski przoduje w takich kategoriach jak tolerancja, nowoczesność, przyjazne nastawienie i ekologia. Cudzoziemcy czują się w Poznaniu bezpieczni. Ci, którzy mieszkają tu przynajmniej od kilku miesięcy opowiadają o życzliwości i otwartości Polaków. Nie narzekają też na przykre incydenty, a największym ich problemem jest bariera językowa.