NA ANTENIE: Mała czarna
Studio nagrań Ogłoszenia BIP Cennik
SŁUCHAJ RADIA ON-LINE
 

Zakaz sprzedaży alkoholu w centrum?

Publikacja: 19.07.2011 g.11:41  Aktualizacja: 20.07.2011 g.08:46
Poznań
2300 mandatów na picie alkoholu w miejscach niedozwolonych wystawili w ubiegłym roku poznańscy strażnicy miejscy. Prawie tyle samo mandatów wypisano już w tym roku, chociaż mamy dopiero lipiec. Do tego trzeba też doliczyć kary, które wystawiają policjanci. Jak poradzić sobie z konsumentami alkoholu, którzy wieczorami okupują bramy, parki, okolice sklepów, zwłaszcza w centrach naszych miast? Czy radni z Wrocławia znaleźli rozwiązanie problemu? A co na to Poznań?
Akcja przeciw alkoholowi i dopalaczom - Wojciech Chmielewski
/ Fot. Wojciech Chmielewski

Spis treści:

    Z problemem walczą samorządy w całym kraju. Najbardziej zdenerwowali się chyba radni Wrocławia, którzy dwa tygodnie temu wprowadzili zakaz sprzedaży alkoholu w sklepach położonych w centrum ich miasta. Prohibicja ma obowiązywać od godziny 21 do 6 rano. Dotyczy to tylko sklepów, już nie restauracji czy pubów. Urzędnicy ze stolicy Dolnego Śląska mają nadzieję, że dzięki temu w nocy, w śródmieściu będzie bezpieczniej. Jedni się cieszą, inni protestują. Uchwałę radnych z Wrocławia sprawdza teraz wojewoda, jeżeli nie będzie w niej żadnych błędów prawnych, to zacznie obowiązywać w sierpniu. Czy podobny zakaz mógłby zostać wprowadzony w Poznaniu? Adam Michalkiewicz zapytał o to radnego Michała Tomczaka, przewodniczącego komisji zdrowia i polityki społecznej.

    Czyli poznańscy radni - przynajmniej niektórzy - podchwycili pomysł Wrocławia. Tam o wprowadzenie takiego zakazu wystąpił prezydent miasta, poparli go radni należący do klubu prezydenckiego. Inni radni mieli wątpliwości. Protestowali też właściciele sklepów, którzy boją się znacznego spadku wpływów a nawet bankructwa. Natomiast z nowych przepisów cieszą się mieszkańcy centrum Wrocławia. Czy prezydent Poznania Ryszard Grobelny, wzorem Rafała Dutkiewicza, będzie chciał wprowadzić prohibicję w nocnych sklepach?

    Mamy problem z pijakami - przyznaje rzecznik straży miejskiej w Poznaniu Przemysław Piwecki. Jednak, jak zapewnia, strażnicy miejscy mają możliwości karania takich osób i robią to skutecznie.

    Czy nocne sklepy, sprzedające alkohol w centrum Poznania, mogłyby stracić zysk czy też raczej zyskać spokój? Nasz reporter, Krzysztof Szymko, zajrzał do jednego z takich sklepów. Jeśli nie zakaz sprzedaży alkoholu w nocnych skepach, to jak rozwiązać problem tych, którzy piją i rozrabiają po alkoholu? Sporo od nich wysłuchują sprzedawcy w sklepach nocnych. Zapytaliśmy o to, czy mają problem z klientami kupującymi alkohol.

    W Poznaniu nie będzie inaczej niż we Wrocławiu. Tam niektórzy radni mieli wątpliwości co do zakazu nocnej sprzedaży alkoholu. Poznańscy radni też nie są przekonani, że to skuteczne rozwiązanie - chociaż nie mówią "nie". Adam Michalkiewicz rozmawiał z radną Lidią Dudziak.

    Kto chce pić alkohol w nocy i tak pewnie znajdzie na to sposób. Przepis można obejść, tak jak na każdy inny zakaz. W Poznaniu jest też problem  picia alkoholu z butelek schowanych w papierowych torebkach. Poznańska straż miejska przyjmuje założenie, że każdy kto pije napój z takiej torebki spożywa alkohol. I wypisuje mandat, najczęściej 100-złotowy. Co jednak, gdy strażnicy pomylą się i okaże się, że w zasłoniętej papierem butelce nie ma alkoholu? Wyjaśnia to Przemysław Piwecki rzecznik straży miejskiej w Poznaniu.

    Czy takie zachowania jak picie alkoholu w bramach i parkach, da się w ogóle ukrócić?  Czy nocna prohibicja - zakaz sprzedaż alkoholu w sklepach w centrum miasta - do dobry pomysł ? Czy Poznań powinien skorzystać ze wzoru Wrocławia? Czy też raczej to działanie bez sensu, które przyniesie więcej szkody niż pożytku? We Wrocławiu radni wpadli jeszcze na inny pomysł - wprowadzono również przepis, że wysokoprocentowe trunki mogą sprzedawać jedynie sklepy, które mają zainstalowany monitoring, zarówno w sklepie, jak i przed nim, na zewnątrz. Zakaz sprzedaży w nocnych sklepach? Może  więcej patroli i skuteczniejszych kar? A zdania w tych sprawach i tak będą podzielone. Co o pomyśle radnych Wrocławia sądzą Nasi Słuchacze? Czy pomysł sprawdziłby się w Poznaniu? Poznańscy radni zajmą się sprawą we wrześniu.

    https://radiopoznan.fm/n/
    KOMENTARZE 29
    Rychu 02.08.2011 godz. 10:50
    igo przyczynę rozbrykania rozbrykanej swołoczy opisałem poniżej 31go.07go. Tam gdzie młodzież szaleje i chleje nie ma patroli lub chodzą ślepi, głusi i mizerni, ale o tym - taktownie - Panie prowadzące wczorajsze "w środku dnia" nie wspomniały. Mogłyby się narazić lub - co nie daj Boże - urazić czyjeś uczucia. A tego przecież w Polsce nie wypada. To co piszesz doskonale rozumiem. No czasem cynicznie podpuszczam. A zaślepiony jesteś, co wytknął Ci hetman, przy okazji zarzucając mi komuchostwo. Próbuję Ci pokazać polsko-watykańską rzeczywistość, kościelną obłudę i ksiendzowe zakłamanie, ale te moje próby, to tak jakby nażartemu bogaczowi próbować wytłumaczyć, jak to jest być z powodu biedy głodnym. Syty nigdy głodnego nie zrozumie, zakochany jest ślepy i nie da sobie nić wytłumaczyć, a otumaniony członek też jest ślepy i nic do niego nie dociera. No chyba, że z przynależności do sekty czerpie profity i wtedy musi pisać i mówić o danej sekcie dobrze. Nawet łżąc i przecząc oczywistym faktom czy też oczywistościom. Przeczytaj dokładnie mój tekst o piciu i frustracji. A antyklerykalizmu nie da się powstrzymać. Tak jak religia watykńska przyszła do Polski z zachodu, wypierając ogniem i mieczem słowiańską tak i teraz nadchodzi antyklerykalizm.

    Pamiętaj że: Do odnowy głos rozsądku wzywa,
    alarmując ze wszech stron.
    Powstań wiaro rozumna, szczęśliwa.
    Powstań z kolan. Bije dzwon.
    Tolerancja, postęp i nauka,
    prawa słabszych, wolność, wolna sztuka,
    a ciemnogród, zamordyzm, papieże,
    niechaj znikną jak zły sen. Bis

    Kazik C. 23.08.2006
    igo. 01.08.2011 godz. 21:28
    Spytaj o coś konkretnego Czesiek, to konkretnie Tobie odpowiem. Rychu udaje że nie rozumie tego o czym piszę domalowując mi w odwrocie przed sensem sprawy pianę na ustach i wytykając watykańskie zaślepienie. Na nic jednak cała ta Jego antyklerykalna szermierka. Co do Pani psycholog to fajnie że zauważyła internautę Rycha, internauci nie gęsi też do powiedzenia coś mają. Ale nie bardzo wierzę, że ta rozbrykana dwudziestoparoletnia swołocz w centrum Poznania nocą, to frustraci.
    Czesiek 01.08.2011 godz. 15:04
    Panie igo. Czepiasz się. Rychu pisze z sensem i trudno sie z tym co pisze nie zgodzić. Od czasu do czasu zbiera pochwały. To raczej ty unikasz podjęcia merytorycznej dyskusji. Nie znajdujesz kontrargumentów i robisz uniki.
    Zresztą dziś podczas dyskusji w srodku dnia pani psycholog potwierdziła to, co napisał Rychu, że przyczyną agresji jest ffrustracja. Rychu opisał przyczyny frustracji Jeśli ty uważasz, żeprzyczyny frustracji mogą byc inne to je przytocz..
    igo. 31.07.2011 godz. 20:47
    Wybacz Rychu! Ale czytanie tego co piszesz to jak jazda niekontrolowanym roller coaster,em. Nie wszystko co umieszczasz w necie da się przyjąć.
    Rychu 31.07.2011 godz. 19:48
    Chyba igo nie czytasz uważnie lub czytasz i nie rozumiesz tego co piszę, lub nie czytasz w całości tego co piszę.
    Widząc Rycha nastawiasz się na NIE i tocząc pianę wypisujesz to, co ci wydrenowany watykańskim nauczaniem mózg podpowiada. No cóż. Jesteś po stronie tych prawdziwych Polaków i rozumienie czytanych tekstów przychodzi Ci z trudnością lub rozumiesz je kompletnie na opak lub wogóle nie chcesz spróbować ich rozumieć. Jeżeli masz dużo lat ( ja 58) to wtłaczana Ci przez te lata do głowy, ta jedyna Dziennikowo-Polsko-Radyjna prawda poczyniła ogromne spustoszenia w racjonalnym i samodzielnym myśleniu. Gdzie ja chłopie w moim wpisie nawiązuję do FiM? To co napisałem jest efektem moich obserwacji. A wiedza o frustracji i agresji wynika z lektury książek Karen Horney. Amerykańskiej psycholog. Spróbuj jeszcze raz przeczytać, napij się melissy i zrób lewatywę. Zrozumiesz co napisłem. Ja piję co dzień wieczorem. Raz więcej raz mniej, ale wiem co piszę.I jestem po spożyciu bardzo rozrywkowy. Idę kupić coś do gardła.
    igo. 31.07.2011 godz. 18:56
    Rychu! Musisz stanowczo odpocząć od "Faktów i Mitów" lub inaczej ; od "Mitów mimo Faktów" , "Mitów bez Faktów" lub zwięźlej " Faktów bez Faktów"!! Odstaw się od tej mitycznej gazety, daj se z nią spokój na jakiś rok czasu a od razu wiele spraw, którym się dziwisz, się Tobie wyjaśni.
    Pozdro.
    Rychu 31.07.2011 godz. 13:48
    Mój przyjaciel inż. Herbert Schmidt w czasie kolejnej wizyty w Polsce ( w 93-cim. czyli w pierwszych latach „wolności” i katolicko-watykańskiej szczęśliwości) i kolejnej wspólnej popijawy w kaliskim pubie powiedział; Rychu, piłem z przedstawicielami prawie wszystkich krajów Europy. Wszędzie ludzie po pijaku śmieją się lub śpiewają. Tylko tutaj awanturują się tłuką po gębach lub żałośnie płaczą. A był niestety świadkiem takich zachowań.
    Igo podaje przykłady agresywnych, prawie bydlęcych zachowań pijanych polaków. Pytanie. Skąd się to bierze? Wiadomo, że agresja jest wynikiem frustracji. U niektórych wyłazi na trzeźwo (choćby agresywna, szybka jazda samochodem. Rowerzyści też jeżdżą jak idioci), ale u większości wyzwala ją alkohol. Co powoduje tak wielką frustrację polskiego narodu? Za czasów wrednej komuny przecież tego i w takim natężeniu nie było. W szkołach były gabinety lekarskie i dyżurna pielęgniarka. Były stresujące kontrole zdrowia i zębów. Od dwudziestu lat nie ma gabinetów i kontroli lekarskich, ale jest za to religia, dyżurny katecheta lub ksionc i zamiast kontroli zdrowia, zębów są bezstresowe i uszlachetniające rękolekcje (piszę rękolekcje z powodu częstego walenia po pyskach uczestników lekcji religii przez nerwowych ksiendzów czy katechetów. O bluzgach nie wspominając). Czyli powinno być lepiej, a jest wielokrotnie gorzej.
    Na patriotycznych lekcjach historii wmawia się uczniom jakim to wspaniałym, szlachetnym i bohaterskim narodem jesteśmy. Niewygodną prawdę, pokazującą naszą, często odrażającą, agresywną i zbrodniczą przeszłość, przemilcza się. Na lekcjach religii i obowiązkowych mszach wciska się od pierwszej klasy jak to Bozia szczególnie kocha nasz naród, że jego syn powinien być oficjalnie uznanym królem Polski, tak jak jego mamusia jest już od kilkuset lat. Itd., itp.To nauczanie i wciskanie ciemnoty sprawia, że od najmłodszych lat czujemy się narodem wyjątkowym i wręcz wybranym. Przykład. Mój pierwszy syn (obecnie 33) wychowany w patriotycznej i niezwykle katolickiej rodzinie (jego pradziadek zjadł fragment krzesła na którym siedział JPII podczas pierwszego nawiedzenia kraju) w czasie pobytu u mnie w Niemczech (wtedy 11) powiedział, że Niemcy powinni uczyć się polskiego, bo to oni przegrali pod Grunwaldem. I pomyśleć, że tak jak on wtedy, będąc dzieckiem, tak do tej pory myśli katolicko-narodowa dorosła część Polaków. Takie nauczanie i wciskanie ciemnoty rodzi też postawę rozczeniową. Czyli: skoro jestem taki wspaniały i wyjątkowy, to mnie się należy więcej niż innym, bez specjalnego wysiłku z mojej strony. Gdy przychodzi mlodość, dorosłość i zderzenie z rzeczywistością to następuje niestety rozczarowanie i frustracja. A polączenie tego z otaczającym „dobrobytem” i wiedzą, jak żyją ci co przegrali wojnę, daje to mieszankę wybuchową.
    Przypuszczam, że np. przyczyną dzikiej agresji kiboli, narodowców i wszelkiej maści nacjonalistów są ich małe penisy, nieumiejętnosć zadowolenia kobiet w łóżku lub skrywany pociąg seksualny do przedstawicieli tej samej płci (przykładem film „zmierzch bogów”). To cholernie musi ich frustrować. Chcąc udowodnić swoją męskość tłuką się na ustawkach po mordach, napadają marsze radości i równości, oraz nienawidzą czegoś takiego jak prawo kobiet do dokonania wyboru. A gdy taki zakompleksiony i sfrustrowany jełop się ochla, no to mamy to, co mamy.
    Rychu 31.07.2011 godz. 11:52
    Oto przykład popierający wypowiedź Michała z 19go lipca.
    Czerwiec tego roku. Godzina ok.22.20 Kaliski park. Grupa młodych ludzi (większość po studiach) siedzi na ławce
    i spokojnie coś tam popija. Podchodzi patrol Straży Miejskiej (2 ie osoby) i patrząc grożnie sprawdza czy wszystko ok. W odległości ok. 30m na innej ławce siedzi czwórka dresów, drze mordy i chleje wódkę. Niezwykle
    uprzejmi funkcjonariusze nie chcąc zakłócać świetnej imprezy udają, że nic nie słyszą, nie widzą i zmieniają kierunek spaceru tak, aby chałaśliwą bandę ominąć. Wg. uczestnika spokojnej grupy funkcjonariusze wyglądali dość licho. I to jest piękne w Kaliszu, W południe, w centrum można zobaczyć dwumetrowe, wypasione i stukilowe byki. Bohatersko przeganiają handlujące babcie, lub wlepiają mandaty spokojnym dziadkom i pijaczkom, a wieczorem po parku chodzą ślepi, głusi i kiepskiej postury.Po niebezpiecznych dzielnicach i ciemnych ulicach nie chodzą wcale. Ot i cała tajemnica rozwijającego się pijaństwa w miejscach niedozwolonych i tępego wandalizmu. A poza tym po co zabraniać jeśli ktoś spokojnie się zachowuje? Mieszkałem w Niemczech 4 lata i tam takich zakazów nie było i nie ma. Tia. Socjalistyczno - katolicki zamordyzm wiecznie żywy..
    igo. 31.07.2011 godz. 08:07
    Znakomity Aleksandr Awdiejew, (Alosza), przyjaciel Polski, w temacie bawienia się na wschodzie, razu pewnego opowiedział historię dwóch spóźnialskich na ubaw. Spóźnili się znacznie. Spory kawał jeszcze przed knajpą do której spieszyli potknęli się o gościa leżącego na trotuarze, bez ruchu, z mordą w kałuży. Na ten widok powiedział jeden do drugiego; " Popatrz !! On się już bawi a my dopiero na zabawę idziemy!!
    Martaj 30.07.2011 godz. 17:42
    Pierwszy raz zgadzam się z Igo- Polacy nie umieją pić (jeść zresztą też nie), byle się nawalić, a potem zrobić chlew, zrzygać się i komuś przypierd... ot cała polska kultura
    igo. 24.07.2011 godz. 19:50
    Niestety picie alkoholu Polakom "nie wychodzi". Zawsze za szybko, zawsze byle gdzie, byle jak i byle co (lub byle taniej). W efekcie mamy nocą w centrum Poznania to co znamy czyli: zasrane i zasikane bramy, bijatyki, kopulujące pary w zaułkach kamienic, poobrywane lusterka boczne w samochodach, powywracane kosze na śmieci itp. Zupełnie tak samo jak z jazdą Polaka samochodem. Zawsze za szybko!!
    mario 24.07.2011 godz. 10:37
    ciekawe,niby Polska taka zachodnia,a zacofana jak nikt.Na zachodzie mozna pic piwo w parku i nikt nikogo nie sciga.No coz Polska to jednak dziki kraj.
    Scarlett 22.07.2011 godz. 12:53
    Wrocław nie jest już częścią Polski.
    Paweł 20.07.2011 godz. 14:23
    Pomysł wrocławskich rajców na pierwszy rzut oka pokazuje bezsilność w walce z publicznym piciem alkoholu. Przecież istniej prawo, które zakazuje tego i istnieje sankcja, która kara. Czy mnożenie przepisów, regulaminów itp. pomoże obniżać tego typu zjawisko? Niestety po raz kolejny zawodzą instytucje, które egzekwują prawo. Na pewno problem niedofinansowania, mała ilość etatów powoduje, iż nie do końca są one zadowolone z efektów swojej pracy. Może jednak zamiast wprowadzać kolejne przepisy, starajmy egzekwować się te, które już mamy?

    Paweł Sztando
    Radny Osiedla Stare Miasto
    www.pawelsztando.pl
    Makumba 20.07.2011 godz. 10:56
    Ja mam pytania: co jest złego w wypiciu piwa w parku? Jaka jest różnica między piciem piwka w ogródku na starym rynku, a wypiciem piwa na ławce na starym rynku? Dlaczego wokół nas są tylko zakazy! Nie widzicie, że zaczyna być jak w PRL? A pan Piwecki niech wytłumaczy - dlaczego straż miejska z taką gorliwością interweniuje np. w przypadku studentów pijących piwko na ławce w parku, a nie widzi penerów, dresów w bramach???
    mar 20.07.2011 godz. 09:21
    Gdzie zatem jest ta dodatkowo opłacana policja, skoro na przykład na winogradzkim Os. Wichrowe Wzgórze wciąż ci sami "pijaczkowie" popijają co się da, jeśli jest w tym tylko alkohol, hałasują, wulgarnie krzyczą, a żaden patrol tam nie trafia, mimo że istnienie tej "alejki pijaczków" jest powszechnie znane i doczuwane?
    Marek Obtułowicz 19.07.2011 godz. 20:39
    Moją wypowiedź rozpocznę od krótkiego wspomnienia . W maju byłem na wycieczce w Paryżu . Wieczorem na głównej alei miasta w malutkiej budce handlowej o godzinie 23 nabyłem piwo. Potem spokojnie na ławeczce obserwując nocne życie Paryżan spożyłem ów napój. . Obok grupka młodzieży spożywała wino wtórując dźwiękom gitary. . Nieopodal patrol policji czuwał nad spokojem mieszkańców i turystów.
    Miniona epoka socjalistyczna cechowała się tym , że słaba władza rządziła zakazami. Myślałem , że ta epoka już za nami. bardzo się jednak myliłem . Obecnie demokratyczna władza nie mając ,żadnej koncepcji na nurtujące ją problemy pragnie stosować odpowiedzialność zbiorową . Ktoś wypił i rozrabia zamykamy sklepy . Na stadionie rozrabia 10 % kibiców zamykamy stadion. Na plaży kilku palaczy śmieci wprowadzamy zakaz (jestem niepalący) Rodzi się pytanie czy ta droga jest naprawdę skuteczna a może słaba władza w ten sposób pragnie pokazać ,że jak to dobrze pracuje .
    O dziesięcioleci metoda zakazów walczy się z narkotykami. Jaki rezultat żaden. osób przyjmujących ten czy inny środek przybywa. Władza PRL- u wprowadziła godzinę 13,00 czy to pomogło ? Nie rozwinęła się szara strefa .
    Może więc jednak spróbować inaczej. Państwo i samorząd ściągają olbrzymie kwoty za akcyzę i koncesję Do tego dochodzą spore kwoty z tytułu mandatów karnych oraz grzywien. Likwidując dodatkowe tzw Komisję do przeciwdziałania , która tylko markuje pracę możne by spore środki przeznaczyć na :
    Stworzenie sieci toalet publicznych. Zapewne deficytowych ale nie wszystko w mieście musi musi być rentowne
    Opłacenie dodatkowy patroli straży miejskiej., która w godzinach nocnych będzie patrolowała okolice sklepów i pabów i restauracji. .

    I na koniec sam prowadzę nie duży lokal handlowy w którym sprzedaż alkoholu w godzinach nocnych daje podstawę utrzymania. Dla mnie osobiście wprowadzenie takiego zakazu jest równoznaczne z zamknięciem sklepu. Myślę ,że takich osób jest zapewne więcej.
    Od czterech lat nigdy nie widziałem w godzinach nocnych patrolu straży miejskiej, A jedynym policjantem , który interesuje się problemami z trudnymi klientami jest dzielnicowy ale on jako się popularnie mówi ma tylko dwie ręce. Kiedy próbuję uzyskać pomoc policji w sytuacjach trudnych to najpierw muszę wysłuchać przez 15 minut komunikat " pogotowie policyjne proszę czekać " . Szkoda ,że czekać nie chcą ci ci rozrabiają. A tych wbrew pozorom wcale nie ma dużo .

    Obecna propozycja władz samorządowych przypomina mi Gajowego Maruchę z radiowej Trójki . On to przecież powiedział , " Ja te lasy tak kocham , że je wszystkie wytnę i wybetonuję. Nareszcie w lesie będzie czysto i schludnie ..... "



    gość 19.07.2011 godz. 15:08
    Z Funduszu o przeciwdziałaniu alkoholizmowi i wychowaniu w trzeźwości miasto rocznie przekazuje około miliona złotych na opłacenie patroli policji, które przede wszystkim mają za zadanie reagować na spożywanie alkoholu w miejscach zabronionych.
    SMMP 19.07.2011 godz. 15:03
    Do Pana Zdziwionego. Wcale nie napisałem, że na przystankach za palenie na przystankach nie karzemy. Oczywiście można by było więcej, gdyby wspomniane przeze mnie przepisy były bardziej precyzyjne, a tak na marginesie w Poznaniu od wielu lat na podstawie dobrej Uchwały Rady Miasta za palenie papierosów na przystankach poznańscy strażnicy karali wielokrotnie więcej osób, a niżeli w innych miastach Polski, ale tak jak napisałem to nie jest tematem dzisiejszej dyskusji.
    nowaprawicapoznan.pl 19.07.2011 godz. 14:57
    Radni mają oczywiście w nosie wolność gospodarczą.Możę wprowadźmy prohibicję, przecież w USA była.Jest ustawa jej należy przestrzegać a najlepiej ją znieść jak i wiele innych bzdurnych przepisów. Straż miejska - nigdy nie widzieliśmy strażników wieczorem w okolicach rynku.2000 mandatów?Gdyby zaczęli pracować było by 200 w jeden wieczór, informacja rozniosła by się po mieście i powstrzymała od picia.A może faktycznie lobby pubów i barów maczało w tym palce. Mniejsza konkurencja - ceny w górę.Ludzi traktuje się jak głupie barany. Wszystko trzeba regulować bo biedny obywatel inaczej krzywdę sobie zrobi. Kolejny durny przepis - kolejny nowy urzędas - kolejny "potrzebny" raport. Komuno wróć na całego.
    Zdziwiony 19.07.2011 godz. 13:32
    Jeżeli chodzi o to, co pisze Pan Piwecki z SMMP, a dotyczy palenia. Pan się myli. Jeżeli jest tak, jak Pan pisze, to w takim razie, po co w Poznaniu, na przystankach, na których NIE MA WIAT, są zamontowane tabliczki z zakazem palenia?

    Takie tabliczki są nawet na przystankach na dalekich przedmieściach, gdzie o wiatach można sobie pomarzyć.

    Ustawa mówi wyraźnie (art.5, ust, 2, punkt 8) że palenie jest zabronione na przystankach, a jest to teren, na którym ludzie czekają na autobus lub tramwaj czy metro. Nie musi być wyznaczony namalowanymi liniami czy płotkiem (chociaż wiele przystanków w Poznaniu jest tak "wyznaczonych"). Strażnicy miejscy z jednego miasta każą więc mandatami za palenie na przystankach, ale poznańscy nie mogą. http://www.mmlublin.pl/295368/2010/12/21/palenie-na-przystankach-w-lublinie-trzy-mandaty-w-ciagu-miesiaca?category=news

    Zresztą o czym tu mówić. Powszechne jest w Poznaniu także palenie pod wiatą.
    qwerty 19.07.2011 godz. 13:29
    Ale w czym jest problem?... No przecież to ewidentnie widać. Nie ma egzekwowania prawa, nie ma nakładania kar, to jest domyślne przyzwolenie na łamanie przepisów. A to nie może tak byyyyyyyyyyyyć... Przecież Strażnik Miejski ma obowiązek karania pijącego w miejscu publicznym, a nie że przechodzi sobie obok takiej osoby i się miło uśmiecha. Uśmiechać się może do ładnej pani, ale pijącemu powinien pogrozić palcem i przywołać go do porządku. Może nie od razu karać finansowo, ale przynajmniej zwrócić uwagę i zabrać rekwizyt z mocnym trunkiem. Jednak sądząc po ilości i częstotliwości patroli Straży Miejskiej czy Policji, odnoszę wrażenie, że budżet tych jednostek nie jest wystarczający i uniemożliwiający takie patrole. A to nie może tak byyyyyyyyyyć... bo kto ma trzymać przestrzegania prawa na ulicach? Pani sprzątaczka czy firma sprzątająca? A może trzeba zatrudnić dzielnicowego, żeby chodził po swoim rewirze i karał tych pijących... bo to nie może tak byyyyyyyyyyyć... ;o)
    SMMP 19.07.2011 godz. 13:17
    Odpowiedź dla p. Michała. Po pierwsze czy w Poznaniu jest tylko Straż Miejska, po drugie 20 - 30 lat to już chyba wyrośnięta młodzież i po trzecie podany przykład zabezpieczenia meczu nie jest do końca trafiony, gdyż szczegółowe zadania dla poszczególnych patroli straży i policji każdorazowo określa KWP.
    SMMP 19.07.2011 godz. 13:11
    Co do palenia papierosów na przystankach to obowiązuje tylko zakaz pod wiatami przystankowymi i na dworcach MPK a to z powodu braku wyznaczenia terenu jaki zajmuje przystanek! Sama tabliczka nie określa miejsca od którego zaczyna się przystanek i gdzie on się kończy. ZTM nie potrafił określić takich granic. Ale rozmawiamy o piciu a nie o paleniu. A tutaj w ubiegłym roku nastąpiła zmiana w przepisach pozwalająca skutecznie karać za spożywanie w miejscach objętych zakazem. Ilość ukaranych wzrosła z 800 w 2009 do 2500 w 2010 a w 2011 ukarali już 2000 osób. Dodatkowo rocznie przewozimy 500 osób pijanych do izby wytrzeźwień. Poza tym współpracując z Wydziałem Działalności Gospodarczej UMP dokonujemy prawie 50 wielodniowych obserwacji otoczenia sklepów spożywczych, sprawdzając, czy zakupiony tam alkohol, spożywany jest w pobliżu - służy to do podjęcia decyzji, o cofnięciu koncesji na sprzedaż. Czy to mało? Trudno powiedzieć bo chodzi o takie rozwiązania, które ten proceder przynajmniej ograniczą. A dyskusja idzie w kierunku karania i prostej nieuzasadnionej krytyki straży.
    Przemysław Piwecki, rzecznik prasowy SMMP
    Michał 19.07.2011 godz. 12:56
    Witam. Ciekawi mnie kto dostał te 2300 mandatów? Niejednokrotnie idąc na mecz widzę straż jak spisuje osoby popijające piwo na ulicy przed stadionem: pytanie kogo oni spisują? dlaczego zawsze jest to starsza osoba tzw "pijaczek" który tak naprawde nie jest w stanie nikomu zaszkodzić mimo iż wypił parę piw? dlaczego grupka młodzieży przechodzi koło tych samych strażników ostentacyjnie pijąc piwo? niestety - brak reakcji wg mnie z jednego powodu - straż boi się młodzieży w wieku 20-30 lat zwłaszcza idących w grupach. Więc niestety jeśli wejdzie taki zakaz - to defacto niczego on nie zmieni. Ci co tłuką butelki i rozrabiają po nocach będą się "bawić" dalej. No chyba że za nich się weźmie straż...
    Rafał 19.07.2011 godz. 12:47
    A ja sie zastanawiam czy zakaz sprzedaży alkoholu w sklepach w centrum to nie działanie lobby restauracyjnego w celu zwiększenia swoich wpływów? Bo jakoś dziwnie zakaz obejmuje tylko sklepy a w knajpkach można się opijać do woli.
    ekonomiczny 19.07.2011 godz. 12:42
    Straż miejska mogła by znacząco wspomagać budżet miasta. Za samo nieprawidłowe parkowanie mogliby dawać mandatów za jakieś 20 mln zł rocznie, za alkohol sądzę że jakieś 5 mln zł. Dlaczego miasto nie skłania się w tym kierunku, a chce zwalniać pracowników urzędu miasta? Może lepiej zwolnionych przenieść do straży miejskiej i kazać im zarabiać na siebie?
    strażnicy nie reagują 19.07.2011 godz. 12:42
    straż miejska nie potrafi wyegzekwować zakazu palenie na przystankach tramwajowych - kiedyś widziałem, jak patrol przechodził koło Kupca Poznańskiego tuż obok osoby palącej pod tablicą przystanku, na której był znaczek zakazu palenia - czyli łamiący prawo był nie więcej niż 1 m od informacji o zakazie i strażnicy przechodzili ok. 1 m od osoby łamiącej ten zakaz.... BRAK REAKCJI - poszli dalej

    więc problem nie w sprzedaży, a w egzekwowaniu zakazu palenia
    a z alkoholem - może ktoś chcieć kupić i potem wypić w domu, a nie na ulicy - dlaczego ma go obowiązywać zakaz?
    nie-wolna konkurencja 19.07.2011 godz. 12:37
    Kiedyś alkohol można było kupić po godzinie 13:00 i co starsi - pamiętają, jak było...

    Natomiast pomysł jest tylko w interesie jednej grupy gospodarczej - puby i restauracje, które będą dyktowały jeszcze wyższe ceny za piwko czy drinka!