- Ta propozycja jest nie do zaakceptowania przez pracowników - mówi lider wielkopolskiej Solidarności Jarosław Lange, który przypomina, że od stycznia płaca minimalna w Polsce wzrosła o 366 złotych, czyli więcej niż ma wynieść podwyżka.
To 300 złotych do wynagrodzenia zasadniczego brutto, jest to kwota, która będzie funkcjonowała od połowy roku, od lipca tego roku. Co oznacza, że co miesiąc, licząc od stycznia do grudnia, ta kwota byłaby na poziomie 150 złotych
- dodaje Jarosław Lange.
Związkowcy proponują 450 złotych podwyżki. W środę zapowiedzieli, że chcą się porozumieć z miastem przy stole, ale jeżeli do tego nie dojdzie, to będą podejmować inne działania. Szczegółów na razie nie podają.
Dyrektor Wydziału Organizacyjnego Urzędu Miasta Poznania Wojciech Kasprzak mówi, że związki odnoszą się wynagrodzeń zasadniczych, a wynagrodzenie składa się również z innych elementów.
Są inne elementy, bywają premie w jednostkach, bywają dodatki. Oczywiście one nie mają charakteru stałego, mają charakter czasami motywacyjny. Są też nagrody, jest też trzynastka, która jest pracownikom administracji przyznawana
- zaznacza Wojciech Kasprzak.
Przedstawiciel urzędu mówi, że radni zwiększyli kwotę na wynagrodzenie o 24 miliony złotych. O tym jaką podwyżkę dostaną poszczególni pracownicy zdecydują kierownicy jednostek i nie musi to być 300 złotych na osobę.
Sprawa dotyczy poznańskich urzędników, ale także ludzi zatrudnionych w miejskich teatrach, Miejskim Ośrodku Pomocy Rodzinie czy Bibliotece Raczyńskich.