W niedzielę rano na dworcu PKP w Poznaniu nie odnotowano jeszcze poważniejszych opóźnień. Nie trzeba też było zbyt długo czekać w kolejkach do kas. Jednak później było już znacznie gorzej. Liczba spóźnień pociagów wzrosła, podróżni mieli kłopot ze znalezieniem właściwego składu.
Przepełnione przyjeżdżały i odjeżdżały zwłaszcza pociągi dalekobieżne. W pewnym momencie kilku młodych ludzi, którzy nie zdołali dostać się do pociągu odjeżdżąjacego do Warszawy - stanęło przed nim na torach. W końcu obsługa pociągu wpuściła ich, pociąg odjechał z opóźnieniem kilkudziesięciu minut.
Jeszcze gorzej było w innych regionach kraju. Dantejskie sceny rozgrywały się na dworcach w popularnych kurortach, a także np. w Warszawie, Krakowie i Lublinie , bo PKP podstawiły tam za mało wagonów. Nie wszyscy dostali się od razu do wybranego pociągu.