Podczas konferencji na Uniwersytecie im. Adama Mickiewicza w Poznaniu działaczki związku: Danuta Kuroń, Barbara Labuda i Małgorzata Tarasiewicz odpowiadały m.in na pytanie: Dlaczego pamięć o "Solidarności" jest zdominowana przez mężczyzn i dlaczego nie upominały się o swoje miejsce w historii.
- To nie nasza wina. Od 25 lat ciągle się usprawiedliwiam, a to wynika z małego zainteresowana tematem, bo jest to temat niszowy. Dlatego powstają na ten temat niszowe książki i odbywają się niszowe konferencje, na które my przyjeżdżamy - mówi Barbara Labuda.
Działaczka antykomunistycznego Ruchu Wolność i Pokój i koordynatorka Komisji Kobiet NSZZ "Solidarność" Małgorzata Tarasiewicz przypomniała scenę z filmu "Strajk". - Kiedy robotnicy namawiają Annę Walentynowicz, żeby stanęła na czele strajku, ona się waha i mówi, że jest kobietą - oni nie będą mnie słuchać.
Dziennikarka serwisu informacyjnego "Solidarności" Danuta Kuroń przyczyny tej sytuacji widzi w tym, że na początku ruch Solidarności ogniskował się wokół grup zawodowych - robotników, górników i rolników - a tam dominowali mężczyźni. Współorganizatorem konferencji było Koło Naukowe Studiów Genderowych UAM.