Policjanci ruszyli na ratunek bobrowi
Podobnie jak pierwsze zebranie, tak i dzisiejsze zostało zorganizowane w godzinach pracy. To wywołało oburzenie mieszkańców, z którymi rozmawiał nasz reporter. Przed startem obrad jeden z nich zorganizował happening, podczas którego nawoływał do odwołania zarządu.
Zbieram na symboliczną taczkę dla prezesów
- wykrzykiwał.
- Jestem członkiem spółdzielni od 30 lat. Nigdy tak nie było.
- Oni to robią celowo, żeby przyszło jak najmniej ludzi.
- Co spółdzielnia będzie chciała to i tak zrobi
- mówili mieszkańcy.
Po zakończeniu pierwszego zebrania, podsekretarz stanu w ministerstwie rozwoju i technologii, Tomasz Lewandowski stwierdził, że zorganizowanie obrad w godzinach pracy to złamanie prawa gwarantującego możliwość udziału każdego ze spółdzielców. Zapowiedział, że zgłosi sprawę do organów ścigania.
Rzeczniczka PSM, Dorota Wesołowska kategorycznie się z tym nie zgadza.
DW: Odbywa się wszystko zgodnie z literą prawa.
RP: A jeżeli ktoś wykorzystał wszystkie dni urlopu - w jaki sposób może wziąć udział?
DW: Nie dostaliśmy takich zgłoszeń od osób, które chciałyby wziąć, a mają ograniczone prawo.
Tomasz Lewandowski stwierdził, że resort prowadzi analizę legalności zgromadzenia. Jeżeli okaże się, że zorganizowanie zebrań w godzinach pracy utrudniło udział członków, mogą zostać unieważnione.