Policjanci ustalili, że właściciel zwierzęcia usłyszał wystrzał, a następnie zauważył biegnącego w jego stronę psa. Po
chwili zwierzę upadło i zmarło. Chwilę później na terenie posesji pojawił się 40-latek, który oświadczył, że strzelił do psa z broni myśliwskiej.
Sprawca próbując zatuszować sprawę, chciał zapłacić za zabitego psa sąsiadowi, ten jednak postanowił o całej sytuacji
powiadomić policję.
40- latek usłyszał zarzut z Ustawy o ochronie zwierząt. Grozi mu do 5 lat pozbawienia wolności.