Specjalista od dziejów najnowszych mówił dziś w Radiu Poznań, że niemiecka telewizja publiczna ZDF robi wszystko, aby nie opublikować przeprosin za użycie określenia „polskie obozy” albo zrobić to w sposób dezawuujący prawdę historyczną.
Kucharski komentował w ten sposób informację o tym, że niemiecka stacja forsuje tezę, że polskie sądy od czasu objęcia władzy przez PiS wydają wyroki zgodne z prowadzoną przez polski rząd polityką historyczną.
Pod koniec grudnia 2016 r. Sąd Apelacyjny w Krakowie nakazał niemieckiej stacji przeproszenie byłego więźnia Auschwitz Karola Tendery za nazwanie obozu zagłady „polskim”. ZDF zaskarżyła wyrok, ale Sąd Krajowy w Moguncji, wydał klauzulę wykonalności wyroku. Teraz stacja składa apelację od tego postanowienia.
- Takie działania, zwłaszcza łączenie ich z bieżącymi wydarzeniami politycznymi, uderza w pamięć o ofiarach ludobójstwa w obozach koncentracyjnych dokonanego przez Niemców, no bo przecież nie przez Marsjan – mówił Dariusz Kucharski, wskazując, że posunięcia ZDF wpisują się stały trend związany ze świadomą niemiecką polityką historyczną, która służy umniejszaniu niemieckiej winy za zbrodnie popełnione w czasie II wojny światowej.
Poznański historyk wskazywał także na konieczność upamiętnienia Polaków żyjących w ZSRR w okresie międzywojennym, którzy z rozkazu Stalina zostali wymordowani w latach 1921-1939.
- Według mojej wiedzy nie ma żadnego miejsca upamiętnienia tej części polskiej społeczności. To są ostatni zapomniani Polacy, którym należy się miejsce w podręcznikach historii, ale przede wszystkim na polskich ulicach – zaapelował doktor Kucharski.