Konin i Bełchatów to preferowane lokalizacje na budowę drugiej elektrowni jądrowej w Polsce. Andrzej Janiszowski zwraca uwagę, że mieszkańcom Konina od 70 lat towarzyszy energetyka wielkoskalowa.
Przez te 70 lat obudowało się wokół tej energetyki mnóstwo infrastruktury. Mamy drogi, kolej, linie energetyczne, kapitał ludzki, wodę. Pod tym kątem na pewno jest to bardzo dobra lokalizacja. To, że leży w centrum Polski, też jest niezwykle korzystne
- mówi Andrzej Janiszowski.
Prezes ZE PAK podkreślił również, że wycofanie się jakiś czas temu konińskiej spółki z projektu jądrowego z Polską Grupą Energetyczną wcale nie oznacza, że ZE PAK nie jest zainteresowany atomem. Przypomnijmy, że PGE PAK Energia Jądrowa powołana została w 2023 r. jako spółka celowa do budowy wraz z koreańskim KHNP elektrowni jądrowej w Koninie. Państwowa PGE oraz ZE PAK miały w projekcie po 50 procent akcji. Ostatecznie ZE PAK swoje akcje sprzedał.
Wydaje się, że kluczową przesłanką do tego było z jednej strony porozumienie pomiędzy KHNP a Westinghouse'em. KHNP dało krok do tyłu, jeśli chodzi o Polskę. A ten projekt był zbudowany na tej technologii. Nasza decyzja zasadnicza była zbudowana w oparciu o technologię koreańską. Uznaliśmy, że to może nie być dobrym rozwiązaniem dla ZE PAK
- wyjaśnia prezes ZE PAK.
Według zapewnień rządzących, obiektywne dane i analizy mają zdecydować, czy i gdzie – w Koninie czy Bełchatowie – powstanie druga elektrownia jądrowa w Polsce.