Dopiero w czwartek rano zwłoki leżące na ścieżce rowerowej z Kłody do Moraczewa znalał przejeżdżający tamtędy kierowca. Kobieta została najprawdopodobniej uderzona w głowę oderwanym konarem drzewa i wykrwawiła się. Mieszkała sama, więc nikt nie zgłosił jej zaginięcia.