Co popsuły gimnazja, a w czym pomogły - czy rzeczywiście są takie słabe? Reforma oświaty w 1999 r. i powołanie gimnazjów, miało pomóc w wyrównywaniu szans młodym ludziom. To miało być nawiązanie do przedwojennego systemu edukacji i szkół, które kształciły w duchu wartości etycznych i jasnych zasad moralnych.
Ale już od samego początku reformy pojawiały się krytyczne głosy, które nie milkną do dziś.
Powstanie gimnazjów nie pozostało bez wpływu na pozostałe poziomy szkół. Zniknęło czteroletnie liceum. Teraz zrealizować program nie jest łatwo. Małgorzata Roszyk, dyrektor X LO w Poznaniu, o swoich pierwszoklasistach czyli absolwentach gimnazjów mówi - "mili i sympatyczni". Jednak w jej ocenie młodzież, która przychodziła po 8-letniej podstawówce była "inaczej" przygotowana niż ta, która do liceum trafia po gimnazjum. Inaczej wygląda też sama integracja pierwszoklasistów w skróconym etapie licealnym.
Czy nastolatkom w tym wieku wystarcza trzy lata na integrację? Co z przyjaźniami, które w tym wieku zawierane są często na całe życie? Absolwenci trzyletniego liceum mają mniejszy kontakt ze swoją szkołą niż ich starsi koledzy, którzy kończyli liceum 4-letnie.
Według sondażu Homo Homini z początku roku - 60 procent ankietowanych opowiada się za likwidacją gimnazjów. Połowa jest przekonana, że uczą źle.
Jednak nie wszyscy uważają, że gimnazja należy zlikwidować - raczej dążyć do tego by zaczęły wreszcie spełniać wyznaczoną im rolę. "Gimnazja od dwóch lat wyznaczają tendencję wzrostową" - mówi Zofia Hryhorowicz, dyrektor Okręgowej Komisji Egzaminacyjnej w Poznaniu.
Ale cofnąć reformę będzie trudno - także ze względu na koszty. Więc jeśli nie gimnazjum - to co? Powrót do przeszłości? Zapraszamy do dyskusji na antenie i w internecie.