W kazaniu transmitowanym w internecie oskarżony użył wobec prezydenta RP, marszałka Sejmu i premiera słów powszechnie uważanych za obelżywe. Obrońca oskarżonego chciała uniewinnienia powołując się na wolność słowa. Sąd Apelacyjny się z tym nie zgodził.
"Granice krytyki zostały przekroczone, a słowa użyte przez oskarżonego były obraźliwe" - mówiła sędzia Izabela Pospieska.
W odbiorze społecznym niewątpliwie takie określenia, którymi posłużył się oskarżony, miały charakter wybitnie pejoratywny, poniżający, obniżający autorytet organów konstytucyjnych - zarówno prezydenta, marszałka, jak i premiera
- mówiła sędzia.
Oskarżony podczas procesu przyznał, że dziś być może użyłby innych słów. Sąd Apelacyjny zmienił wyrok, bo uznał, że kara więzienia w zawieszeniu byłaby rodzajem cenzury. Prokurator, który także odwoływał się od wyroku Sądu Okręgowego, chciał dla byłego księdza kary bezwzględnego więzienia.
Michał Woźnicki to były salezjanin, który mimo ekskomuniki nałożonej przez papieża nadal odprawia msze i głosi kazania. Członkowie jego wspólnoty publikują je w internecie. W tych kazaniach były ksiądz często odnosi się do sytuacji politycznej.