Sprawa wyszła na jaw podczas rutynowej kontroli urzędników miejskich. Teraz co do grosza policzono brakujące pieniądze i okazało się, że przez dwa lata trwania procederu ze szkoły zniknęło prawie 440 tys. zł. Sekretarka i księgowa wypłacały sobie świadczenia urlopowe, nagrody, ekwiwalenty; korzystały też ze szkolnych czeków.
Przyznały się do tego dyrektorowi szkoły i burmistrzowi. Tłumaczyły się kłopotami finansowymi. Dyrektor szkoły zwolnił obie kobiety, ale za porozumieniem stron. O niestosowanie dyscyplinarki prosił burmistrz Środy, u którego kobiety były. Burmistrz mówi dziś, że on każdemu zawsze na idzie na rękę, a od oceny jest prokuratura, która sprawę już bada. Burmistrz nie wie na razie, czy zwolni z pracy dyrektora szkoły. Niektórzy radni obwiniają właśnie dyrektora.