We wschodniej części Wielkopolski kończy wydobycie ostatnia odkrywka węgla brunatnego. Przez pewien czas wydawało się, że atom stanie się w przyszłości kołem zamachowym gospodarki w regionie, tak jak przez dziesięciolecia było nim górnictwo. W ubiegłym roku południowokoreański koncern KHNP wycofał się jednak z planów budowy elektrowni w okolicach Konina.
Poseł Ryszard Bartosik z Prawa i Sprawiedliwości oskarżył niedawno rządzących o spowodowanie klęski tego przedsięwzięcia:
Miejsce było już określone. Były przeprowadzane badania. (…) Oni to rozwalili i dziś cofają się do momentu, czy ich kierownik, czyli Donald Tusk, łaskawie paluszkiem wskaże na Konin. Tymczasem on już na spotkaniu pod Łodzią (…) powiedział, że jeśli będzie druga elektrownia, to w Bełchatowie
– mówił poseł Bartosik w Radiu Poznań. Przyjrzyjmy się tej wypowiedzi.
Koreańczycy rzeczywiście mieli wybrane miejsce: podkoniński Pątnów, gdzie od 1967 roku działa elektrownia na węgiel brunatny. Powstała spółka, która miała zajmować się stawianiem tam reaktorów atomowych. Niemal przed rokiem KHNP ogłosił jednak, że wycofuje się z Polski i kilku innych krajów Europy. Powodem był spór z amerykańską firmą Westinghouse, która oskarżyła Koreańczyków o łamanie praw autorskich. (Koreańska technologia bazuje na rozwiązaniach z USA).
Sporną kwestią pozostaje to, ile winy za wycofanie się KHNP ponoszą polskie władze.
Czy gdyby polskie rządy z lat 2022-2024 podeszły do koreańskiego atomu poważnie, to czy i nad Wisłą KHNP mogłoby budować bloki jądrowe? Moim zdaniem: jak najbardziej
– komentował wtedy Jakub Wiech, redaktor naczelny portalu Energetyka24. Ani rząd Mateusza Morawieckiego, ani rząd Donalda Tuska nie zdecydowały się jednak wziąć pątnowskiego reaktora pod egidę państwa. Przedsięwzięcie miało zachować komercyjny charakter.
Poseł Bartosik powołał się w Radiu Poznań na badania, które przesądziły o wybraniu Pątnowa na miejsce drugiej elektrowni jądrowej w Polsce. Marszałek województwa, Marek Woźniak (Koalicja Obywatelska), obiecując starania o powrót do tej koncepcji, stwierdził jednak, że były to początkowe analizy.
Cały czas będziemy wywierać presję, dociekać, jak postępują badania, które mają zdecydować o wyborze miejsca. Te badania, które do tej pory były, były badaniami wstępnymi
– mówił Marek Woźniak. Ile w tym prawdy?
Samorząd województwa prowadzi kampanię na rzecz atomu w Koninie. Podpiera się analizami, z których wynika, że:
Podobne wyniki dały badania prowadzone przez spółkę ZE PAK, która przymierzała się do budowy elektrowni wraz z Koreańczykami. Były prezes firmy, Piotr Woźny, podkreślał w Radiu Poznań w 2022 roku, że to na razie wstępne dane.
Materiał, który mamy wspólnie przygotować, bo do tego się zobowiązaliśmy, nazwaliśmy to sobie raportem możliwości. (…) Nie chcemy zastąpić wszystkich takich głębokich badań, które trzeba zrobić, bo to trzeba zrobić badanie lokalizacyjne i badania geologiczne i przygotować bardzo kompleksowy raport dotyczący potencjalnego wpływu tej inwestycji na środowisko
– mówił u nas Piotr Woźny, który w rządzie Zjednoczonej Prawicy był wiceministrem cyfryzacji, a potem wiceszefem resortu przedsiębiorczości i technologii oraz prezesem Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej.
Pełne badania okolic Konina pod kątem przyszłej elektrowni dopiero przed nami. Możliwe zresztą, że nie będą konieczne, bo o inwestycję stara się także Bełchatów, który również powoli żegna się z węglem brunatnym. Decyzja jeszcze nie zapadła, choć premier rzeczywiście zdaje się skłaniać ku umiejscowieniu reaktorów w województwie łódzkim.
Czytaj: Atomowa inwestycja wstrzymana. Przemysław Czarnek oskarża rządzących
W ubiegłym roku szef rządu spotkał się z wyborcami w Piotrkowie Trybunalski. Donald Tusk wprawdzie nie stwierdził wtedy, że elektrownia w Wielkopolsce nie powstanie, ale wyraźnie dał do zrozumienia, że Bełchatów ma większe szanse.
Dzisiaj mogę z pełną świadomością i odpowiedzialnością powiedzieć, że jeśli, według wszystkich analiz, które kończymy w tej chwili, zapadnie decyzja o drugiej lokalizacji elektrowni jądrowej, to Bełchatów jest na pierwszym miejscu tej listy
– mówił premier Tusk.
Także w październiku 2025 rząd podjął decyzję o przejęciu od ZE PAK udziałów w spółce-córce, odpowiedzialnej za projekt elektrowni w Wielkopolsce. To oznacza ostateczny kres elektrowni atomowej jako przedsięwzięcia prywatnego.
Wymowę słów premiera próbował łagodzić w Radiu Poznań poseł Jarosław Urbaniak (obecnie szef KO w Wielkopolsce).
Chciałbym przypomnieć, że pytanie o elektrownię padło w Piotrkowie Trybunalskim. Jak ktoś miał kłopoty z geografii w szkole, to warto spojrzeć do Google Maps: z centrum Piotrkowa Trybunalskiego do centrum Bełchatowa jest 29 kilometrów. Tam na sali byli ludzie z Bełchatowa
– tłumaczył poseł Urbaniak, sugerując, że szef rządu mógł mieć na myśli listę alfabetyczną.
Decyzja o tym, gdzie powstanie druga elektrownia atomowa w kraju, ma zapaść w przyszłym roku, a jeżeli wszystko dobrze się ułoży, budowa pierwszej zacznie się rok później – czyli prawie sześć dekad po tym, jak polski rząd postanowił ją postawić.