Kandydat PiS na premiera dodał, że elektrownia jądrowa byłaby szansą dla zmagającego się z bezrobociem regionu konińskiego. Przekazał, że według założeń PiS w Koninie już w 2028 roku miała być wbita pierwsza łopata pod budowę tej inwestycji. Jego zdaniem mieszkańcy Konina i powiatu konińskiego dali się oszukać.
Ci ludzie poszli i zagłosowali na Tuska, ale też zagłosowali na tych włodarzy dzisiejszych Konina czy powiatu konińskiego, którzy piszą niby petycje, że chcą tej elektrowni atomowej Konin-Pątnów. Oświadczam państwu, Koreańczycy wycofali się ze współpracy, bo widzieli, że mają czerwone światło na współpracę przy budowie elektrowni atomowej Konin-Pątnów.
- przekonywał.
Przemysław Czarnek stwierdził również, że region koniński jest degradowany przez obecnie rządzących. Świadczyć o tym ma spadek ludności - na przestrzeni ostatnich 25 lat Konin stracił 20 tysięcy mieszkańców oraz to, że w regionie działa ostatnia odkrywka.
My nie chcemy ETS-u brukselskiego, wyłazimy z tego, wychodzimy natychmiast. My nie chcemy miksu energetycznego, który przeforsowuje w Polsce ideologiczną dekarbonizację, na której cierpi również Konin. Ostatnia odkrywka w waszej kopalni działa. W Turku już nic nie działa.
- mówił.
Przemysław Czarnek dodał również, że gdy PiS wróci do władzy, projekt budowy kolei z Konina do Turku zostanie przywrócony i zrealizowany.
Przypomnijmy, że władze kraju wskazały Konin i Bełchatów jako preferowane lokalizacje drugiej elektrowni jądrowej w Polsce. Decyzja w tej sprawie jeszcze nie zapadła. Z kolei rząd wycofał się z projektu budowy linii kolejowej Konin–Turek m.in. ze względu na wysokie koszty inwestycji.