NA ANTENIE: Popołudniówka Radia Poznań
Studio nagrań Ogłoszenia BIP Cennik
SŁUCHAJ RADIA ON-LINE
 

Ekspertka: nie ma inwestycji finansowych bez ryzyka. Oferta "bezpiecznego" zysku w sieci może być oszustwem

Publikacja: 03.06.2026 g.13:32  Aktualizacja: 03.06.2026 g.13:42 PAP
Kraj
Każda inwestycja wiąże się z ryzykiem, dlatego internauci powinni ostrożnie podchodzić do reklam obiecujących łatwy i szybki zysk - wskazuje ekspertka cyberbezpieczeństwa Agata Ślusarek. Za ofertami fałszywych inwestycji stoją wyspecjalizowane grupy przestępcze - dodała.
telefon smartphone - Pixabay
Zdjęcie ilustracyjne / Fot. Pixabay

Spis treści:

    "Jedna z ważniejszych zasad, to mieć świadomość, że nie ma tak, że bez ryzyka będziemy w stanie zainwestować i się wzbogacić. Nie ma inwestycji bez ryzyka" - podkreśliła w Studio PAP Agata Ślusarek, pytana jak rozpoznać reklamy w internecie, które w rzeczywistości są oszustwami inwestycyjnymi.

    Ekspertka radziła też, aby osoby zainteresowane inwestowaniem, samodzielnie edukowały się w tym zakresie i szukały sprawdzonych instytucji - zamiast reagować na przypadkowe reklamy czy nieoczekiwane telefony.

    Ślusarek, która jest współautorką raportu „Fałszywe inwestycje w sieci. Schemat działania i zaplecze przestępcze”, tłumaczyła, że za pojawiającymi się w internecie ofertami fałszywych inwestycji stoją zorganizowane grupy przestępcze, strukturą przypominające przedsiębiorstwa.

    Za kulisami, w tak zwanej „kuchni przestępczej”, mamy całe, zhierarchizowane korporacje, które stosują różne scenariusze oszustw

    - mówiła.

    Jak tłumaczyła, u podstaw tej nielegalnej działalności, stoją tzw. „korporacje leadowe”. Ich zadaniem jest „marketing” i pozyskiwanie danych potencjalnych ofiar, czyli leadów. Przestępcy robią to przez wykupowanie reklam w mediach społecznościowych, na portalach internetowych i w wyszukiwarkach. Często korzystają z technologii deepfake i z użyciem AI generują fałszywe filmy z wizerunkami znanych osób, które rzekomo zachęcają do zainwestowania. Przestępcy podszywają się też w reklamach pod zaufane instytucje (np. banki), znane firmy czy media.

    Następnie internauta jest zachęcany do wypełnienia formularza, gdzie może wpisać swoje imię, czasem nazwisko, numer telefonu i adres e-mail. Na tym etapie przestępcy nie proszą o wpisanie numeru karty płatniczej czy danych logowania do banku, co ma uśpić czujność ofiary i wzbudzić zaufanie - zaznaczyła ekspertka.

    „Korporacje leadowe” sprzedają pozyskane dane, a kupują je „korporacje call center”. To z kolei grupy przestępcze specjalizujące się w nawiązywaniu relacji z osobami, które wcześniej nabrały się na reklamę - wskazała Ślusarek. Przestępcy z tych grup prowadzą manipulację przez telefon; starają się zaprzyjaźnić z ofiarą, pytają o rodzinę, wakacje czy zdrowie, opowiadają o swoich rzekomych problemach, a więc żerują na empatii czy samotność tych osób - mówiła ekspertka. Następnie oszuści dają ofierze dostęp do tak zwanej „platformy inwestycyjnej”. To strona internetowa przygotowana przez przestępców, przez którą tak naprawdę nie da się inwestować, a nieświadoma ofiara przelewa pieniądze na konto oszustów - zauważyła ekspertka.

    Jak mówiła, czasem początkowo przestępcy przelewają ofierze drobną kwotę, przekonując, że to zysk z inwestycji. W ten sposób utwierdzają ofiarę w przekonaniu, że system działa i może bezpiecznie zainwestować znacznie większe środki.

    Problem zaczyna się w momencie kiedy ta osoba stwierdza, że chce zainwestowane pieniądze wypłacić

    - zwróciła uwagę rozmówczyni PAP. Tłumaczyła, że wtedy kontakt się urywa albo następuje kolejny etap manipulacji. Gdy ofiara zrozumie, że została oszukana, trafia na kolejną reklamę oferującą rzekomą pomoc w odzyskaniu pieniędzy. Reklama jest przygotowana przez grupę przestępczą, która wykupiła od „call center” dane ofiar. Przestępcy dzwonią do oszukanej osoby i proszą o uiszczenie „opłaty wstępnej” za pomoc w odzyskaniu funduszy, co prowadzi do kolejnej straty środków.

    Jak tłumaczyła Ślusarek poszczególne grupy przestępcze mają swoje „działy HR”, które rekrutują oszustów; zespoły kontroli „jakości” rozmów; zespoły uczące technik manipulacji, a nawet systemy „benefitów”, np. płatne „L4” dla przestępców.

    Ekspertka podkreśliła, że często ofiary nie zgłaszają oszustwa do służb z powodu wstydu, co jest błędem, ponieważ przestępcy liczą na taką reakcję. Zgłoszenie pomaga też ustalić liczbę oszukanych osób i może przyczynić się do zatrzymania członków grupy przestępczej - podkreśliła Ślusarek.

    Osoba, która padła ofiarą oszustwa inwestycyjnego powinna niezwłocznie skontaktować się ze swoim bankiem i poinformować o sprawie. Konieczna jest zmiana haseł do bankowości elektronicznej oraz zastrzeżenie kart płatniczych - przekazała rozmówczyni PAP. Oprócz tego oszukana osoba powinna złożyć na policji zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa. Ważne jest też, żeby specjalista przejrzał sprzęt ofiary i sprawdził, czy przestępcy zyskali do niego dostęp, bo to też się zdarza - zaznaczyła ekspertka.

    W marcu br. CSIRT KNF, czyli zespół utworzony przez Komisję Nadzoru Finansowego, zajmujący się cyberbezpieczeństwem na rynku finansowym, poinformował, że w 2025 roku zidentyfikował i zgłosił do blokady 41,75 tys. niebezpiecznych domen. Ponad 96 proc. związanych było z fałszywymi inwestycjami. Zespół zgłosił również ponad 4 tys. profili publikujących fałszywe reklamy na Facebooku. Konta te zostały zablokowane. Szef CSIRT KNF Karol Paciorek przyznał w rozmowie z PAP, że w miejsce zablokowanych profili, szybko powstają nowe. 

    PAP
    https://radiopoznan.fm/n/674w3r
    KOMENTARZE 0