"Nie można milczeć, kiedy dzieje się zło". Apel po ataku na Ukraińców w Poznaniu
Irracjonalność tej fałszywej tezy potwierdzić można w zasadzie jednym stwierdzeniem: licencja na grę w PKO BP Ekstraklasie przyznawana jest co roku. Trudno zatem, by z wnioskiem licencyjnym w imieniu Lecha Poznań występował klub, który… nie istnieje od 2012 roku. Amica właśnie przed 13 laty dokonała swojego żywota, a obecnie we Wronkach swoją akademię ma Kolejorz.
Oczywiście źródło sprawy sięga przełomu 2005 i 2006 roku i fuzji stowarzyszenia WKP Lech Poznań i Amiki Wronki. Była to dość zawiła – szczególnie z punktu prawnego - operacja. W dużym skrócie: mający wówczas spore problemy finansowe klub z blisko 90-letnią tradycją szukał inwestora, a jego przejęciem zainteresował się holding Amica. W grudniu 2005 roku podpisano przedwstępną umowę, na mocy której stowarzyszenie WKP Lech Poznań sprzedało prawa do wartości niematerialnych i prawnych – czyli m.in. herbu, tradycji, domeny internetowej i barw klubowych. To pozwoliło stowarzyszeniu – przynajmniej częściowo – spłacić zobowiązania. W maju 2006 roku doszło do podpisania umowy (z udziałem także prezydenta Poznania Ryszarda Grobelnego), na mocy której powstała nowa spółka KKS Lech Poznań.
Stąd o licencję występował już KKS Lech Poznań. Nowa spółka przejęła rolę stowarzyszenia, które prowadziło do tej pory klub. To cała tajemnica.
- zapewnia menedżer ds. relacji z otoczeniem w Lechu Maciej Henszel.
Połączenie dwóch klubów było rzecz jasna bardzo skomplikowanym procesem, na który zgodzić się musiał m.in. Polski Związek Piłki Nożnej. Sprawa budziła wówczas kontrowersje, choć fuzja dla Lecha okazała się być zbawienna. Będący wówczas na skraju upadku Kolejorz od tego czasu niemal podwoił liczbę mistrzowskich tytułów, od czasu do czasu dokładając do tego przyzwoitą grę na europejskiej arenie.