Zespół Blues Against The Machine wyskoczył niespodziewanie kilkanaście miesięcy temu, jako symbol bluesa bez granic. Dwaj muzycy z Portugalii, jeden Hiszpan, jeden Włoch, Norweg i Polak. Niespodziewanie objawiło się wspólne, europejskie myślenie muzyków z odległych krajów. Pierwsza płyta zatytułowana po prostu „Blues Against The Machine” dowiodła, że to wyjątkowy projekt. Spektakularna kumulacja energii, przyjemności wspólnego muzykowania i wysoki poziom wykonania. Płyta była bardzo dobrą wizytówką, wszystkiego co jeszcze bardziej pokazały koncerty Blues Against The Machine w wielu miejscach Europy. Potwierdziły to również koncerty sekstetu w Polsce. Tliła się wątpliwość, czy taka ekipa może istnieć dłużej, gdy solowe plany każdego z członków orkiestry, mogą stać się przeszkodą.
Na szczęście w przypadku tego zespołu, jest wola i moc tworzenia. W składzie Blues Against The Machine zaszła mała zmiana. Sekstet jest obecnie kwintetem, po odejściu (?) Norwega Erica Slim Zahla. Drugi album zatytułowany „Vol. II” otwiera firmowy kawałek „Blues Against The Machine”, z jeszcze większym impetem i dynamiką. Bluesowy ekspres rusza w znakomitej formie. W następnym nagraniu „Easy Fix” –o bardzo funkowym pulsie - słuchacz dowiaduje się, że spotkanie w studiu odbyło się w styczniu 2026 roku i muzycy znowu cieszą się z nowej sytuacji. Podobnie jak na pierwszej płycie, zespół nagrał 10 utworów. Jeszcze wyraźniej zaznaczyła się moc sprawcza Buddy Guedesa, który jest autorem aż 9 piosenek. Ten sam muzyk jest głównym wokalistą, producentem, gitarzystą. Budda Guedes także nagrał i zmiksował nagrania. Charakter utworów bardzo zróżnicowany, nie trudno zauważyć, że kompozycje są bardziej zwarte, wręcz piosenkowe. Solowe partie instrumentalne wyważone, nacisk położono na zespołowe granie. Często przebija się harmonijka ustna Danny’ego Del Toro i instrumenty klawiszowe Bartka Szopińskiego. Gitara elektryczna jest mniej eksponowana, raczej ogranicza się do ozdobników i dodatkowych barw. Krótkie solo gitary przypominające grę George’a Harrisona, słychać w utworze „There’s No Stronger Bond Than Love”. Zresztą cały utwór utrzymany jest w bardzo beatlesowskim klimacie. Skoro mowa o asocjacjach, to nagranie „Spiders In My Car” może kojarzyć się trochę z muzyką Carlosa Santany. Na płycie wzmocniono stronę wokalną piosenek o mieszane chórki, co jeszcze bardziej wiąże tę muzykę z bluesem i rhythm and bluesem z lat 50. i 60. Pierwszym z brzegu przykładem jest utwór „This World Ain’t Right” w rytmie shuffle, z wyraźnym, pozostającym w uszach refrenem. Nostalgia dobiega także z utworu „Iron Will Never Be Cold”. Jednym z najciekawszych nagrań na płycie jest „Maybe” o zmiennym tempie i niemal gospelsowym finale. W drugiej części płyta traci na dynamice. Z drugiej strony te spokojniejsze utwory ukazują ciekawsze rzemiosło kompozytorskie. Debiutancki album zespołu Blues Against The Machine kończyło nagranie „Europa Express” zapowiadając atrakcje koncertowe międzynarodowej ekipy. Na płycie „Vol. II” ostatni utwór utrzymany w stylu reggae, wprowadza luz i otwiera zespołowi nową przestrzeń. Muzykom chyba zależało na pozostawieniu odbiorcy w dobrym nastroju i przekonaniu, że wiele się może w przyszłości jeszcze wydarzyć.