Szkoła nie wiedziała o nękaniu Filipa. Sprawę zbada prokuratura i kuratorium [AKTUALIZACJA]
Na początek trochę liczb. Austria w grupie C Ligi Konferencji Europy wywalczyła tylko jeden punkt, po remisie z Hapoelem Beer Szewa. Podopieczni Manfreda Schmida strzelili tylko jedną bramkę, a stracili aż 10 (trzeci najgorszy wynik w całych rozgrywkach). W pierwszym meczu przy Bułgarskiej Austriacy przegrali z Kolejorzem 1:4, w 2. połowie będąc tłem dla rozpędzonego Lecha. Co więcej, w ostatnim czasie w swojej lidze spisują się słabo, a z pucharu wyeliminował ich trzecioligowiec. Zwycięstwo w Wiedniu to prościzna?
Ależ skąd!
Przede wszystkim: sam Lech też ostatnio nie błyszczy. Także odpadł z krajowego pucharu (być może porażka ze Śląskiem nie była aż tak kompromitująca, jak odpadnięcie z trzecioligowcem, ale jednak...), w lidze pogubił punkty i jego strata do prowadzącego w tabeli Rakowa wciąż się powiększa. A przecież lechici w ostatnim czasie nie grali z potentatami. Zadyszka, szczególnie w ofensywie, jest aż nadto widoczna.
Widoczne są także braki na skrzydłach. O dyspozycji Kristoffera Velde nie ma już nawet sensu wspominać, ten zawodnik ma ewidentne problemy z koncentracją i prawdopodobnie jego przygoda w Poznaniu powoli się kończy. Niestety forma innych bocznych pomocników także nie napawa optymizmem. Walczący o wyjazd na mundial Michał Skóraś nie jest już tak dynamiczny, jak kilka tygodni temu, Adriel Ba Loua dopiero wraca po poważnej kontuzji, a Gio Citaiszwili jest mocno chimeryczny. A przecież skrzydła to była wielka broń mistrzowskiego Lecha z poprzedniego sezonu.
Kibice twierdzą, że przed Kolejorzem „tydzień prawdy". Po meczu z Cracovią Alan Czerwiński słusznie zauważył, że takie „tygodnie prawdy” Lech rozgrywa od początku sezonu. Może zatem nie potrzeba jeszcze mocniej pompować balonika, a jedynie spokojnie czekać na rozwój wydarzeń?
Radio Poznań tradycyjnie zaprasza na transmisję z meczu. Mecz prosto z Wiednia skomentuje Wojciech Bernard. Zaczynamy w czwartek 27 października o 18:45. Do usłyszenia!