Do przerwy mistrzowie Polski prowadzili 2:0, po trafieniach Ali Gilizadeha i Antonio Milicia.
Trochę nerwowości w grę Poznaniaków wprowadziła zdobyta w 54. minucie kontaktowa bramka dla gospodarzy, ale lechici zwycięstwa odebrać sobie już nie dali.
Pierwsza połowa tak naprawdę była bardzo, bardzo dobra. W drugą nie weszliśmy do końca dobrze, przeciwnik zdobył bramkę, później kolejną, której nie uznano na szczęście. Czuć było te nerwy w powietrzu, ale udało się jednak wywieźć trzy punkty z trudnego terenu. Chcemy to jak najbardziej kontynuować i mamy nadzieję na kolejne zwycięstwa
- mówi obrońca Kolejorza Wojciech Mońka.
Dzięki wygranej w Kielcach Lech awansował na pozycję wicelidera ekstraklasy i do prowadzącej w tabeli Jagiellonii Białystok traci tylko dwa punkty. Za tydzień Kolejorz zagra z Rakowem Częstochowa, wcześniej czeka go jednak czwartkowe spotkanie w europejskiej Lidze Konferencji.