Sam Mikael Ishak miał cztery dogodne sytuacje, Patrik Wålemark przestrzelił z kilku metrów, ale gole dla Kolejorza padły tylko dwa - po strzałach Antoniego Kozubala i Luisa Palmy. Dla Pogoni trafił Mukariu.
W końcówce kontuzji doznał bramkarz Lecha Płamen Andreew, ale zdołał dograć mecz do końca.
Ostatni mecz z GKS-em nie wyglądał tak, jakbyśmy chcieli, a ten z Pogonią, myślę, że wyglądał już całkiem obiecująco. To, że było tu 2:1 to bardziej nasza nieskuteczność w ataku, niż wyrównany mecz
– powiedział obrońca Lecha Robert Gumny.
W tabeli ekstraklasy Lech wciąż jest liderem i ma trzy punkty przewagi nad Górnikiem Zabrze.