Trzecioligowiec sporadycznie przekraczał środkową linię boiska i ograniczał się jedynie do bronienia dostępu do własnej bramki. Kolejorz od początku narzucił swoje warunki i w 26. minucie wyszedł na prowadzenie po trafieniu Dawida Kownackiego. Po przerwie dwa gole zdobył jeszcze Szkot Barry Douglas.
- Pierwsza bramka ustawiła mecz - przyznał Kownacki.
Ta pierwsza bramka była najważniejsza, żeby strzelić ją jak najszybciej się da. Wiemy, że przy 0:0 przeciwnik cały czas wierzy. Rywale grali bardzo nisko, czekali na kontry czy stałe fragmenty. Na szczęście byliśmy skoncentrowani i nie dopuszczaliśmy ich do tego. W moim przypadku można zmienić powiedzenie na "do czterech razy sztuka". Dotychczas trzykrotnie grałem w finale i za każdym razem przegrywałem. Ale cieszę się, że teraz znów zagramy w finale
- mówi Kownacki.
Finał Pucharu Polski odbędzie się 2 maja w Warszawie. Rywala dla Kolejorza wyłoni środowe starcie Rakowa Częstochowa z Legią Warszawa.