Katecheta wyrzucony z PO
W Licheniu spotkali się działacze sportowi, zawodniczki i dziennikarze. Nie dojechał szef PZPN-u Zbigniew Boniek. Reprezentował go członek zarządu Polskiego Związku Piłki Nożnej Andrzej Padewski, który odpowiada za kobiecą piłkę nożną.
Oprócz pucharu i medali za zdobycie tytułu Mistrzyń Polski koniński klub dostał od PZPN 20 tys. złotych. Natomiast Lech Poznań za męskie mistrzostwo dostał 4 miliony.
Trener Medyczek, które oprócz tytułu Mistrzyń Polski zdobyły także w tym sezonie Puchar Polski, Roman Jaszczak uważa, że kobieca piłka nożna jest ciągle traktowana po macoszemu. - Piłka nożna to jest ostatni bastion męskiego szowinizmu. Bo panom nie przeszkadza, że kobiety uprawiają boks, leją się po twarzach. Przyjdą, pośmieją się. Natomiast to nic śmiesznego kiedy dziewczyny dokopią na boisku facetom - mówi.
Dysproporcje w finansowaniu kobiecej i męskiej piłki to zwykła ekonomia - tłumaczy tymczasem członek zarządu PZPN Andrzej Padewski. - Kobieca piłka nożna nie zarabia, tak więc nie może liczyć na takie samo finansowanie jak piłka męska - mówi. Według Padewskiego sytuacja się zmieni wtedy gdy każdy męski klub piłkarski zostanie zmuszony do zorganizowania kobiecej drużyny.
Tymczasem trener Medyczek wystąpił z wnioskiem do PZPN-u o 100-procentową podwyżkę dla swojego klubu. Nie wiadomo kiedy zostanie on rozpatrzony.