O aborcji oraz o tym, czy prezydent Poznania popiera ruch pro-life
Gniezno wypowiedziało wojnę tym, którzy w swoich piecach spalają śmieci. Postrachem od kilku tygodni jest kubełek - nieduży pojemnik, który w wielu wypadkach wystarczył ostatnio do tego, by właściciel podejrzanego komina sam się przyznał. Czy wielkopolskie gminy znajdą sposób na ludzi, którzy zatruwają siebie i sąsiadów?
Zanim odczujemy przepisy uchwał antysmogowych i odpowiednich przepisów, które wprowadza rząd trzeba będzie poczekać jeszcze kilkanaście lat. Ale pierwsze kroki już niektóre miasta czy gminy zrobiły. To dlatego że jak mówią sami mieszkańcy np. na gnieźnieńskiej starówce w sezonie grzewczym po prostu śmierdzi palonymi śmieciami.
- Okropne jest to powietrze. Tak się cieszyłam, że tu kupiłam mieszkanie, ale czym oni tutaj palą w tym kolejowym bloku. Butelkami i wszystkim, co najgorsze. Nie zgłaszałam tego nigdzie, bo się boję, że mnie pobiją. Stoi na ulicy taki pojemnik i z niego wybierają ci ludzie te butelki, żeby je potem spalić. Orientuję się potem po kolorze dymu - taki czarny leci - mówi jedna z mieszkanek Gniezna.
- Bardzo dużo osób mówi o sąsiadach zatruwających im i osobom w okolicy życie. Na osiedlu domków jednorodzinnych, nie ma praktycznie takich osób, którzy by tego nie robili. Ludzie palą wszystko. co możliwe. W ostatnich latach zwiększyła się liczba zachorowań i to od niemowlaków aż po osoby starsze.
Kontrolą tego czym pala mieszkańcy zajmuje się z upoważnienia prezydenta Gniezna straż miejska i do takich kontroli dochodzi bardzo często mówi komendant Tomasz Francuszkiewicz.
- Nie ma dnia żebyśmy nie interweniowali - czy to w mieszkaniach czy firmach. Dobrze, że mieszkańcy nam to zgłaszają. To pozytywny sygnał i dziękujemy za to. Staramy się być wszędzie, gdzie jesteśmy wzywani. Ten pojemnik do próbek paleniskowych działa bardzo motywacyjnie. Cieszy nas to, że nie jesteśmy później w tych samych miejscach po raz drugi.
Strażnicy miejscy dostali teraz skuteczne narzędzie do walki z tymi którzy spalają śmieci. To niepozorny aluminiowy kubełek do którego straż pobiera próbki z paleniska i w spornych przypadkach może wysłać do analizy do specjalistycznego laboratorium aby potwierdzić zarzut palenia śmieci.
- Pojemnik do pobierania próbek paleniskowych jest bardzo pomocnym narzędziem. W trakcie interwencji niejednokrotnie dochodzi do sytuacji, gdzie osoby stwierdzają, że nie paliły niczego złego w piecach. Gdy jednak strażnik przynosi zestaw z pojemnikiem, mieszkańcy przyznają się i sami proszą o mandat, bo nie chcą by sprawa była kierowana do sądu. Nie opłaca się palić śmieci w piecach. Koszt badania w laboratorium i nałożona grzywna to kwota około 1000 złotych. Mandat jest do 500 zł, ale sąd może zarządzić grzywnę maksymalnie do 5000 złotych - dodaje Francuszkiewicz.
Dlaczego walka z paleniem śmieci jest potrzebna? Bo ludzie nie zdają sobie sprawy jak trujące może być spalanie śmieci - mówi Maria Brykczyńska z Polskiego klubu Ekologicznego w Gnieźnie.
- W paleniu najbardziej szkodliwe są dioksyny i furany, które są wielokrotnie gorsze i bardziej trujące od cyjanku. Najgorzej jest spalając plastiki czy PCV i odpady stolarskie powlekane farbą - wszystko to truje.
Ważne jest też wyeliminowanie tzw. niskiej emisji. Co to jest wyjaśnia zastępca prezydenta Gniezna Jarosław Grobelny.
- Niebezpieczne są płyny które wydzielają się podczas spalania węgla. Ta emisja jest większa jeśli mamy do czynienia z gorszymi gatunkami węgla. Jeśli nie mamy odpowiednich urządzeń odpylających. Z domowych kotłów czy pieców wydziela się więcej tych emiterów niż np. w ogrzewaniu systemowym, gdzie emitery są wysokie. Niska emisja to głownie to, że kominy są niskie i te pyły opadają, a my nimi oddychamy.
Miasto zobowiązane jest do podjęcia działań w celu ograniczenia niskiej emisji wyjaśnia Jerzy Puch dyrektor wydziału ochrony środowiska w urzędzie miejskim w Gnieźnie .
- Miasto Gniezno jest ujęte w programie ochrony powietrza dla aglomeracji wielkopolskich. W Gnieźnie występują przekroczenia pyłów, wtedy miasto jest zobowiązane do podjęcia działań ograniczających emisję w mieście. Nie są to dość poważne przekroczenia, ale w ciągu roku to kilkadziesiąt dni, dotyczy to sezonu zimowego. Mimo to miasto musi podjąć działania ograniczające emisję.
Z niska emisją Gniezno walczy też przy pomocy programu Kawka dzięki któremu udało się już wymienić ponad 450 starych pieców na ogrzewanie gazowe lub podłączenie do miejskiego cieplika . To też pomaga wyeliminować palenie śmieciami.