Syn znanego aktora odpowiada Jandzie: Cała ta „warszawka” sra na Polaków!
Wydarzenie należy traktować raczej w kategorii show, niż wystawy. Pierwsza sala wypełniona jest kopiami dzieł słynnego mistrza, zwiedzający zapoznają się także z pobieżną osią czasu opatrzoną krótkim komentarzem dotyczącym życiorysu, który przecież był niezwykle bogaty. Trudno jednak wyczytać to z ekspozycji. Druga sala stanowi epicentrum, zostajemy zamknięci w otoczonym z każdej strony ogromnymi ekranami pomieszczeniu. Zatapiamy się w świecie obrazów Van Gogha, pomaga w tym muzyka, gra świateł i cytaty z jego listów. Można przyjrzeć się detalom z obrazów, chłonąć sztukę w dużym formacie. Pokaz na miarę XXI wieku, choć czy sam artysta stał mi się przez niego bliższy – przyznaję, że nieszczególnie.