NA ANTENIE: Popołudnie z Radiem Poznań
Studio nagrań Ogłoszenia BIP Cennik
SŁUCHAJ RADIA ON-LINE
 

Nauczyciele dostaną obiecane podwyżki - zapewnia posłanka PO Katarzyna Kierzek-Koperska

Publikacja: 22.01.2024 g.10:40  Aktualizacja: 22.01.2024 g.14:51 Łukasz Kaźmierczak
Poznań
Poznańska posłanka PO w porannej rozmowie Radia Poznań mówiła, że pieniądze na podwyżki zostały zapisane w budżecie przyjętym przez Sejm.

Odpowiadając na zarzuty Związku Nauczycielstwa Polskiego, że podwyżki będą niższe niż obiecał premier, posłanka apelowała - poczekajmy.

- Oczywiście ministerstwo bazuje na pewnych danych takich - nazwijmy to - statystycznych, czyli uśrednia swoje wyliczenia.

- I tu jest problem właśnie.

- Tam, gdzie będzie ta kwota niższa niż 1500 złotych, to pani ministra Nowacka zapowiada, że będzie do tego wyrównanie, bo może się tak zdarzyć, że w niektórych szkołach, w niektórych miejscowościach te pensje były dużo niższe i trzeba będzie wyrównać, ponieważ tak obiecaliśmy i tak będzie.

"Pani ministra poradzi sobie z tym problemem, natomiast pamiętajmy, że to jest największa podwyżka dla nauczycieli od wielu lat" - dodała Katarzyna Kierzek-Koperska.

Poniżej cała rozmowa:

Łukasz Kaźmierczak: W poniedziałek zaczynamy od mocnych tematów, od pieniędzy. W naszym studiu posłanka PO Katarzyna Kierzek-Koperska i od razu dodaję członkini sejmowej komisji finansów. To ważne, bo w ubiegłym tygodniu Sejm uchwalił budżet na ten rok i tak, jak mi mówią różni parlamentarzyści, nikt się nie spodziewał, że tak szybko pójdzie, że to jeden z najszybciej uchwalonych budżetów w historii parlamentaryzmu III RP.

Katarzyna Kierzek-Koperska: To prawda, dlatego trzeba od razu zaznaczyć, że nie była to ustawa pisana od początku do końca przez nasz rząd, rząd Donalda Tuska. Była to ustawa, którą zaadoptowaliśmy poniekąd z rządu Mateusza Morawieckiego, bo ona była złożona, ten projekt był złożony 28 września 2023 roku. Trzeba było tak zrobić, ponieważ czasu było mało, ale wprowadziliśmy do tej ustawy szereg poprawek i poniekąd realizuje w ten sposób nasze obietnice.

To zaraz zapytam o poprawki, ale to znaczy, że moglibyście właściwie pochwalić PiS, bo nie było obstrukcji, bo też słyszałem takie głosy - będzie blokowanie mównicy, będzie przeciąganie, nie wiadomo, co będzie z terminami, a to poszło tak, jak nigdy.

Ja się nie spodziewam, że to z czystego, dobrego serca PiS. Mam wrażenie obserwując PiS dziś w Sejmie, że są strasznie zagubieni.

Ale Rejtanem się nie kładli.

Rejtanem się nie kładli, ale skończyły się limuzyny, skończyły się apanaże i teraz nie wiedzą jak się de facto odnaleźć w tej rzeczywistości.

Myśli pani, że to taki trochę szok?

Trochę tak.

Wie pani możliwości obstrukcji sejmowej jest tak duża, że tak naprawdę można się było jeszcze spodziewać, były zresztą takie zapowiedzi, że może być blokowanie mównicy, poprawki do poprawek itd. Tego nie ma. Nie pochwali pani PiS. Co z prezydentem? Dlatego, że teraz jest ruch prezydencki, a z tego, co prezydent zapowiada, też nie będzie blokady z jego strony.

Na tę chwilę tak zapowiada rzeczywiście. Mam nadzieję, że dotrzyma tej obietnicy. Zresztą nie jest to chyba politycznie na rękę prezydentowi, żeby kierować ustawę budżetową do Trybunału Konstytucyjnego, bo to jest tylko kwestia przesunięcia w czasie jakby realizacji. My możemy pracować na prowizorium budżetowym.

Takie magiczne słowo w polityce - prowizorium budżetowe.

Tak, więc możemy funkcjonować. Natomiast to by była kolejna obstrukcja. Wydaje mi się, że dziś trzeba funkcjonować w nowej rzeczywistości, nawet, jeżeli ktoś się z tym nie zgadza, musi to przyjąć do wiadomości, że rządzi dziś koalicja trzech dużych ugrupowań.

I koalicja wprowadziła poprawki do budżetu. Jest wyższy deficyt niż chciało PiS, wyższy o 17 mld złotych. Jak to tłumaczycie? To większe zadłużanie.

Większe zadłużanie to prawda, to akurat nie jest najlepszy element budżetu - większe zadłużanie, ale pamiętajmy, że deficyt budżetowy, jeżeli tylko spełnia kryteria finansowe, kryteria pewnych limitów, to deficyt budżetowy jest normalną rzeczą w każdym budżecie, a chcieliśmy spełnić obietnice wyborcze i pamiętajmy, że te grupy, które dziś otrzymują podwyżki, to były najgorzej uposażone grupy, przez wiele lat zaniedbane, zapomniane, a reprezentujące bardzo ważne sektory naszego życia.

Mówi pani o podwyżkach dla budżetówki - 20 procent, 30 procent dla nauczycieli i tu jest pies pogrzebany, bo nauczyciele mówią, że to nie jest 30 procent, było obiecane nie mniej niż 1500 złotych brutto. Widziała pani pewnie te wyliczenia ZNP. Mówią, że to jest o wiele mniej.

Poczekajmy, dlatego, że oczywiście ministerstwo bazuje na pewnych danych takich - nazwijmy to - statystycznych, czyli uśrednia swoje wyliczenia.

I tu jest problem.

Tam, gdzie będzie ta kwota niższa niż 1500 złotych, to pani ministra Nowacka zapowiada, że będzie do tego wyrównanie. Tak, że według rzeczywistych wyliczeń, to może się tak zdarzyć, że w niektórych szkołach, w niektórych miejscowościach te pensje były dużo niższe i trzeba będzie wyrównać, ponieważ obiecaliśmy i tak będzie.

Ja to wytłumaczę, bo to nie jest tak, że każdy nauczyciel jest na jednym etacie, bo to wszystko jest dzielone przez liczbę etatów. Są nauczyciele, którzy mają dwa etaty, półtora etatu itd., więc w tej sytuacji oni mówią, że to miało być od zasadniczego wynagrodzenia. Co więcej wskazują też, że te pieniądze bardzo spłaszczają siatkę wynagrodzeń. Ten, który dopiero zaczyna pracę jako nauczyciel, dostaje niewiele mniej niż nauczyciel mianowany i motywacja idzie w dół i takie niezadowolenie powszechne się w tej chwili się rozlało wśród kadry nauczycielskiej.

Myślę, że pani ministra poradzi sobie z tym problemem, natomiast pamiętajmy, że to jest największa podwyżka dla nauczycieli od wielu lat i to jest najważniejsze w tej poprawce budżetowej.

Trochę was sprowokuję, bo premier Mateusz Morawiecki powiedział, że wszystko, co dobre w przyjętym przez was budżecie jest tak naprawdę pochodną tego, co wpisało tam PiS, a bardzo wiele rzeczy, które wpisaliście, tak naprawdę jest pomniejszonych. PiS mówi, że oni planowali 12 procent podwyżki dla nauczycieli, wy dodaliście te 17, więc gdyby wziąć pod uwagę to uśrednienie to jest i tak dużo mniej niż obiecywaliście i mówią: niezrealizowane obietnice.

No tak, taka jest dziś rola opozycji, którą jest PiS i Konfederacja, żeby nas krytykować. Natomiast pan premier Mateusz Morawiecki jest tak niewiarygodny w tym, co mówi, wielokrotnie przyłapany na kłamstwie, jak pełnił funkcję premiera, więc nie przywiązuję dużej wagi do tego, co on mówi.

A 60 tysięcy kwoty wolnej od podatku, bo to też punktuje Mateusz Morawiecki, co z kredytem zero procent, który też miał być wpisany i wymienia itd., itd.

Nad tymi tematami pracuje ministerstwo finansów. Zresztą na ostatniej konferencji prasowej minister Domański o tym mówił, że będzie 60 tysięcy kwoty wolnej od podatku.

Ale nie w tym budżecie.

Może nie być w tym budżecie, albo będzie rozłożone na dwa lata rozłożone po sobie, bo jest to rzeczywiście bardzo duże obciążanie dla budżetu. Natomiast jest to element, który pobudzi gospodarkę i konsumpcję, więc w momencie, kiedy zejdziemy do zakładanej inflacji...

Przypomnę, że to było w stu dniach konkretów przedstawionych przez przyszłego, a obecnie już premiera Donalda Tuska.

A proszę powiedzieć przez jaką koalicję?

Koalicję Obywatelską.

A kto rządzi dziś? Rządzimy w trzy ugrupowania.

I to oni są winni?

Nie, absolutnie nie chcę tego powiedzieć. Chcę powiedzieć, że skoro jesteśmy partnerami w tym rządzeniu, to każdy z tych partnerów ma prawo swoje obietnice wyborcze realizować i dlatego ten okres przesuwa się o kolejne miesiące.

Czy te cięcia są dobre? Bo są np. obcięte pieniądze na Fundusz Ubezpieczeń Społecznych. Będzie mniej do emerytury dołożone, niż zakładał poprzedni rząd. Będzie mniej pieniędzy na kulturę, ochronę dziedzictwa narodowego, IPN - prawie 70 mln złotych mniej. Ja wiem, że to może nie być kochana instytucja, ale jednak wygaszanie prawie do zera instytucji to tak nie najlepszy pomysł.

To ja panu redaktorowi powiem jedną rzecz, jeśli chodzi o IPN, bo jako, że uczestniczyłam w komisji finansów publicznych, zresztą nota bene bardzo pracowity okres, byliśmy w Warszawie przez całe dni po świętach do 13 stycznia - o IPN bardzo posłowie PiS walczyli, ale w tym projekcie ustawy budżetowej, który był złożony we wrześniu 2023 roku, do wydatków IPN dołożył pan premier Morawiecki aż 114 mln więcej niż to było w 2022 roku. Obcięliśmy 70 mln, ale to oznacza, że nadal IPN ma o 40 mln więcej niż miał za 2022 rok.

Pani nie patrzy złym okiem na IPN?

Jako instytucja, która byłaby apolityczna owszem, ale ta instytucja dawno przestała być apolityczna.

Niedawno był u mnie przedstawiciel IPN, który mówił o renowacji grobów Powstańców Styczniowych. To jest taka szara rzeczywistość.

Tylko pamiętajmy, że pan mówi tutaj o lokalnych działaniach IPN i one pewnie są dobre, natomiast jako instytucja centralna weszła w politykę bardzo mocno, z impetem i przestała pełnić swoją misję.

Jak wyglądają pieniądze, jeśli chodzi o Wielkopolskę? Czy są zadekretowane jakieś konkretne sumy, o których można powiedzieć? Bo były pieniądze na szpital kliniczny. Pamiętam historię wpisywanie tego do budżetu centralnego. Mam nadzieję, że te pieniądze nadal są w budżecie na ten rok. Czy są jakieś inne cele, na które możemy jako Wielkopolanie liczyć z budżetu centralnego?

To są akurat pieniądze, które idą przez budżet centralny, co prawda unijne, ale idą przez budżet centralny. Największym beneficjentem środków dziś w Wielkopolsce jest Wielkopolska wschodnia, bo tam mamy sprawiedliwą transformację - ponad 300 mln.

To jest konińskie.

Tak, u nas to jest konińskie. To właśnie o tym regionie mówię. Natomiast, jeśli chodzi o te inwestycje lokalne, to wszystko, co było zaplanowane, zostało utrzymane. Np. Teatr Muzyczny, który ma zaplanowaną dotację z budżetu centralnego.

Budowa Muzeum Powstania Wielkopolskiego.

Dokładnie. Natomiast trochę żeśmy odwrócili ten trend, bo PiS przyzwyczaił nas przez lata, że najpierw zabrał samorządom ogromne pieniądze...

Znam tę śpiewkę.

Ale proszę mi pozwolić dokończyć, bo to nie jest śpiewka, to są twarde dane. Zabrał samorządom ogromne pieniądze i zabrał subwencję rozwojową dla samorządów, po czym jeździł z czekami. Był to rodzaj korupcji politycznej. Te samorządy, które były przychylne - dostawały, te, które były buńczuczne - nie dostawały.

Ale Poznań też dostawał pieniądze, ale był buńczuczny.

Też dostawał jako duże miasto. Był buńczuczny, ale Poznań więcej stracił niż zyskał. Natomiast my przywracamy subwencję rozwojową i to właśnie jest ten fundusz, który będzie przeznaczony na szereg inwestycji. Natomiast PiS zapomniał o ludziach pracy, który byli najgorzej uposażeni.

500 plus pani poseł.

Mówię o nauczycielach, którzy dostaną 30 procent podwyżki i o podwyżkach dla budżetówki i ci ludzie dziś tak naprawdę muszą być w pierwszej kolejności doposażeni w wynagrodzenie, a inwestycję pójdą swoją drogą. Wie pan, dlaczego? Dlatego, że rząd Donalda Tuska tak, ja obiecał, przywraca KPO. To, czego nie było przez dwa, trzy lata.

Jeśli będą.

Już pan komisarz był w Polsce i zapowiedział, że odblokowują całe środki, nie tylko zaliczkę.

Oby tak było. Chciałem jeszcze zapytać o jedną rzecz, bo to mi trochę zgrzyta. Była obietnica przed wyborami przeprowadzenia transparentnych konkursów, w których będą decydować kompetencje, a nie znajomości i już mam całą listę osób z koalicji obecnej, którzy dostali różnorakie posady, między innymi są dwie działaczki Polski 2050 już członkinie Rady Nadzorczej NFOŚ z Wielkopolski. Jest działaczka PO w Państwowej Wytwórni Papierów Wartościowych. Nie tak to miało wyglądać.

Z tego, co pamiętam, to pan premier zapowiadał, że będą transparentne konkursy w spółkach Skarbu Państwa, bo tam są potrzebni profesjonalni menadżerowie i pan premier powiedział w tym swoim pierwszym wywiadzie trzech telewizji, że moi współpracownicy wiedzą, że mają do mnie nie przychodzić z żadnymi kandydaturami politycznymi na stanowiska w spółkach Skarbu Państwa. Tam będą rozpisane konkursy. Natomiast, jeśli chodzi o te instytucje podległe ministerstwom, to instytucje nadzorowane przez ministrów i w związku z tym oni mają prawo wyznaczyć...

Ale to też jest korupcja polityczna swojego rodzaju, dlatego, że to często nie są ludzie, którzy są w tych dziedzinach wykształceni.

Ale ja tego nie wiem, ja bym musiała to sprawdzić.

Mają legitymacje partyjne.

Tak, ale wcale nie jest powiedziane, że polityk to nie jest specjalista, bo wśród polityków są także ludzie, którzy się znają.

Czy będzie pani w razie czego tępiła takie przypadki, jeśli by się okazało, że np. w ENEI, albo na Poczcie Polskiej będą działacze z legitymacjami partyjnymi?

Przede wszystkim mi zależy na tym, by tam byli specjaliści.

PiS też mówił, że to są specjaliści.

Tak, ale Daniel Obajtek na czele największego koncernu w Polsce, to jest troszeczkę niepoważne.

Ale chyba jego poprzednik miał gorsze wyniki niż Daniel Obajtek, ale to pewnie temat na polityczną osobną wielką burzę.

Nie chciałabym polemizować w tej kwestii, bo może byśmy mogli dojść do zupełnie innych wniosków.

Mam nadzieję, że tej Wielkopolsce skapnie więcej.

Ale pamiętajmy, że pieniądze dla Wielkopolski idą cały czas, ale to nie tylko inwestycję, to także muszą być ludzie.

Widzę na razie, że jest zwiększona subwencja oświatowa dla samorządów. To jest pewnie akurat ważna rzecz, to z pozytywów.

Samorządom trzeba przywrócić samorządność i oni muszą mieć własne środki na działania i oczywiście wspomagane rządowymi, ale nie tak, że rząd ma decydować, co ma powstawać na terenie danego samorządu.

Zobaczymy, jak to w praniu wyjdzie nowej koalicji.

https://radiopoznan.fm/n/1JtZHn
KOMENTARZE 2
Wojciech Różański
Shadow 23.01.2024 godz. 09:35
Dla mnie szok że nauczyciele tak dali się Broniarzowi drugi raz oszukać. Tym samym udowodnili że gonią w swej mądrości celebrytów. Jakoś teraz was nie widać podskakujących na Pl. Wolności. Brawo wy, szkoda młodzieży.
Jarosław Poznański
Jarosław Poznański 22.01.2024 godz. 13:14
Jak zwykle obietnice wyborcze Tuska okazały się tylko kiełbasą wyborczą w wielu sprawach. Koalicja 13 grudnia kłamała i kłamie dalej. Nawet z tego wywiadu wynika. Szok że ludzie znów dali się nabrać