NA ANTENIE: THE TIME ALONE/JOHN WAITE, BAD ENGLISH
Studio nagrań Ogłoszenia BIP Cennik
SŁUCHAJ RADIA ON-LINE
 

M. Manasterski: komuniści starali się zlikwidować wszystkich księży, którzy gromadzili wokół siebie ludzi

Publikacja: 16.03.2023 g.11:10  Aktualizacja: 16.03.2023 g.14:55
Poznań
Komuniści starali się zlikwidować wszystkich księży, którzy gromadzili wokół siebie ludzi. Tak informacje o zamordowaniu księdza Franciszka Blachnickiego - skomentował w porannej rozmowie Radia Poznań dziennikarz i publicysta Miłosz Manasterski. Śledztwo prowadzone przez Instytut Pamięci Narodowej wykazało, że ksiądz, który był założycielem ruchu Światło - Życie, został otruty.
ksiądz Franciszek Blachnicki  - IPN
Ksiądz Blachnicki został otruty przez komunistyczne służby. / Fot. (IPN)

Kościół jest zabezpieczeniem przed fanatyczną, niebezpieczną władzą i Kościół gwarantuje demokrację - mówił gość porannej rozmowy.

Komuniści likwidowali, starali się zlikwidować wszystkich księży, którzy po prostu odważnie nauczali wartości chrześcijańskich nawet niekoniecznie mówiąc wprost o polityce, ale te wartości były po prostu w kontrze do tego, co się działo w PRL, Związku Sowieckim i innych krajach. Stąd śmierć błogosławionego księdza Jerzego Popiełuszki, stąd zamach na Jana Pawła II - świętego papieża i teraz również dowiadujemy się o kolejnej ofierze, a było ich na pewno ponad sto - zamordowanych księży katolickich

- mówi Manasterski.

We wtorek minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro i prezes Instytutu Pamięci Narodowej Karol Nawrocki ogłosili, że zmarły w 1987 roku ksiądz Blachnicki został otruty przez komunistyczne służby.

Śledztwo prowadzone przez Instytut Pamięci Narodowej wykazało, że duchowny był inwigilowany przez Służbę Bezpieczeństwa. Za swoją działalność był więziony i szykanowany przez władze komunistyczne. Po wprowadzeniu stanu wojennego został za granicą. Zmarł w Niemczech 27 lutego 1987 roku. Od 1995 roku trwa jego proces beatyfikacyjny. Ponowne śledztwo w sprawie śmierci duchownego było prowadzone od 2020 roku.

Poniżej cała rozmowa:

Roman Wawrzyniak: Dziś gościem programu jest redaktor naczelny Agencji Informacyjnej, dziennikarz, publicysta Miłosz Manasterski. Mamy ostatnio sporo ważnych, a nawet bardzo ważnych tematów do komentowania, ale nim przejdziemy do oskarżeń wobec Jana Pawła II czy najnowszych informacji w sprawie otrucia przez komunistów księdza Franciszka Blachnickiego, chciałem poprosić jednak o komentarz do podpisanej przez prezydenta Andrzeja Dudę nowelizacji kodeksu wyborczego. Jak ocenia pan te rozwiązania proponowane w tej nowelizacji.

Miłosz Manasterski: Dla mnie sprawa w ogóle nie jest kontrowersyjna. Kontrowersyjne jest może najwyżej to, że wcześniej takich rozwiązań jeszcze nie było, że my jako państwo i samorządy nasze, które przecież też są częścią państwa i władzy państwowej, nie gwarantowały jeszcze dotąd każdemu, kto chce, niezależnie od jego stanu zdrowia, poczucia czy pełnosprawności czy niepełnosprawności, możliwości uczestnictwa w wyborach. Od wielu, wielu lat wybory w Polsce mają frekwencję - nie chcę powiedzieć niską, ale pozostawiającą ciągle wiele do życzenia.

W każdym razie mogłyby mieć wyższą.

80 procent - myślę, że do takiego celu powinniśmy dążyć i jestem niezwykle ciekawy, jak się uda przy tych wyborach właśnie z tymi rozwiązaniami, ze zwiększeniem liczby komisji, bo dlaczego uprzywilejowani mają być mieszkańcy dużych miast, którzy czasami, jak wyjdą z domu, to trzy komisje wzrokiem ogarną, a z kolei gdzieś w małych miejscowościach ktoś ma jechać ileś kilometrów. Absolutnie uważam, że jest to bardzo dobra decyzja PiS, bardzo dobra decyzja pana prezydenta, który ją podpisał.

Ale dlaczego opozycja tak tych zmian się obawia? Co złego jest w rozwiązaniach mającym na celu, jak rozumiem, jednak zwiększenie i przejrzystości wyborów, ale też wspomnianej właśnie frekwencji?

Opór przeciwko tej ustawie budzi bardzo poważne podejrzenia co do intencji opozycji, bo z jednej strony odzywają się jakieś głosy, że wybory mogą być źle przeprowadzone, mogą być nierzetelne, to tu mamy dokument...

Tu nawet Donald Tusk mówi nawet wprost, że one na pewno będą sfałszowane, tak sugerował.

Tak sugerował, to tutaj powinien się cieszyć, może powinni posłowie opozycji jeszcze pomyśleć, jakie jeszcze rozwiązania można by wprowadzić, żeby nikt nie miał nawet krztyny wątpliwości. To jest rzecz dziwna, ale nie będę w to już dalej brnął, natomiast jeżeli chodzi o zwiększenie liczby komisji i zapewnienie tego transportu dla wyborców, to tu ewidentnie widzimy, że PO nie jest partią zainteresowaną zwiększeniem frekwencji. Nie jest partią zainteresowaną, żeby na terenach wiejskich więcej osób oddało swój głos. PO cały czas jest partią, która ogranicza się do pewnych elit, do mieszkańców wielkich miast. Ich interesy w jakikolwiek sposób, jeżeli potrafi w ogóle reprezentować, to właśnie na nich się koncentruje i po prostu nie chce, by ten elektorat z małych miejscowości pojawił się w głosowaniu, żeby oddał głos. To jest niesłychanie przykre, bo przecież wcale nie jest tak, że ci ludzie w tych mniejszych miejscowościach np. nie mają ochoty zagłosować na PO, choć być może po tym, co PO robiła wokół tej ustawy, już tej ochoty mieć nie będą.

Ale pytanie, czy PO wobec tego, o czym pan mówi, jest nadal partią prodemokratyczną? Bo jeśli te rozwiązania służą rozwojowi demokracji, czyli mówiąc krótko: im większa frekwencja, tym większy mandat dla ewentualnego zwycięzcy, czyli nawet PO dajmy na to i jeśli oni przeciwko temu protestują, to coś tutaj zaczyna nie grać.

Ale jak posłuchamy tego, co mówią politycy PO i eksperci - ja pamiętam wypowiedź prof. Grabowskiego, który komentując wyniki sondażu, który mówił o tym, że Polacy nie chcą euro, generalnie nie chcą euro i boją się wprowadzenia euro, prof. Grabowski powiedział, że Polacy się po prostu nie znają i nie ma tu co słuchać Polaków i to jest chyba normalna postawa w PO - nie ma co słuchać Polaków, my wiemy lepiej, więc np. wam ograniczymy ruch w miastach, będziecie jedli jakieś robaczki, bo nie będzie was stać na mięso i my to przeprowadzimy nie słuchając was i z takiej perspektywy, to jest partia, która by chciała, by jak najmniej osób głosowało i tylko, ci, którzy popierają władzę, która jest najmądrzejsza na świecie.

Zmieniając temat - we wtorek mieliśmy ważną informację - minister sprawiedliwości poinformował, że założyciel takiego ogromnego w latach 80 ruchu, jak na tamte czasy, ruchu młodzieżowego Światło i życie, został zamordowany przez otrucie. Dlaczego komunistą tak bardzo zależało na zlikwidowaniu księdza Blachnickiego?

Komuniści likwidowali, starali się zlikwidować wszystkich księży, którzy gromadzili wokół siebie ludzi, którzy odważnie nauczali wartości chrześcijańskich, nawet niekoniecznie mówiąc wprost o polityce, ale te wartości były po prostu w kontrze do tego, co się działo w PRL, Związku Sowieckim i innych krajach. Stąd śmierć błogosławionego księdza Jerzego Popiełuszki, stąd zamach na Jana Pawła II - świętego papieża i teraz również dowiadujemy się o kolejnej ofierze, a było ich na pewno ponad sto - zamordowanych księży katolickich. Niestety tak jest, dziś z Kościołem również się walczy, a Kościół jest tą ostoją wolności. Kościół jest zabezpieczeniem przed fanatyczną, niebezpieczną władzą i Kościół gwarantuje demokrację.

Projekt pracy księdza Blachnickiego z młodzieżą był jednak dość powszechny w tamtych czasach. Skorzystało z niego nawet około dwóch milionów młodych Polaków. Może to komunistów bolało najbardziej?

Na pewno komuniści by woleli, by ci młodzi zapisali się do jakiejś organizacji partyjnych, jakiś młodzieżówek socjalistycznych i tam uczyli się marksizmu, leninizmu, a nie uczyli się tego, że trzeba dbać o swoich bliźnich, że trzeba troszczyć się o rodzinę, że trzeba po prostu być dobrym człowiekiem. Marksista, Leninista ma trochę inny kodeks etyczny niż chrześcijanin, więc niestety tak to wyglądało i dlatego też ksiądz Blachnicki zginął.

Warto przypomnieć, kim był ksiądz Franciszek Blachnicki, który przecież i był w obozie koncentracyjnym i później chyba w 1961 roku był więziony przez komunistów i ostatecznie, jak dowiedzieliśmy we wtorek, po prostu otruty, zamordowany. To tak naprawdę życiorys na dobry, mocny, ważny film.

Mnie się od razu kojarzy z innym wybitnym Polakiem rotmistrzem Witoldem Pileckim, który przetrwał - można powiedzieć - wszystko, łącznie z Oświęcimiem - Auschiwtz, z którego uciekł, a zamordowali go komuniści. Taka jest polska historia, naznaczona takimi krwawymi śladami, ale też pokazująca wielkość naszych naprawdę wspaniałym rodaków. Od nich czerpmy siłę, od nich się uczmy, jak żyć, jak się przeciwstawiać złu.

Rozmawiając o tym temacie, nie można nie wspomnieć też o roli małżeństwa Gontarczyków - agentów służb PRL, w tym także obecnej współpracowniczki prezydenta Warszawy - pani Gontarczyk, która zmieniła nazwisko na Lange. Kim jest, kim była ta pani?

Po 1989 roku stała się politykiem, związana była z lewicą, potem była aktywistką, później nas uczyła za nasze wspólne pieniądze, warszawiaków, przekazane przez Rafała Trzaskowskiego, tolerancji, równości i upominała się o sprawy mniejszości seksualnych. Za grube pieniądze to robiła, bo mówimy o dość wysokiej dotacji rzędu dwóch mln złotych. Widać, że otoczenie Rafał Trzaskowskiego absolutnie nie ma żadnego problemu z tym, żeby w tym otoczeniu przebywali ludzie, którzy mogą być podejrzani o najgorsze zbrodnie.

Miejmy nadzieję, że prokurator mimo tego długiego jednak czasu od morderstwa, uda mu się dojść do tego i wskazać winnych - może już nie tych, którzy zlecali to otrucie, ale tych, którzy tego dokonali, chociaż może jednych i drugich.

Odpowiedzialność jest tutaj z całą pewnością wspólna, natomiast pamiętajmy o tym, że minęło wiele lat, akta płonęły i na pewno nikt się nie przyzna z własnej woli do tego, co się stało, ale skoro już jesteśmy w tym punkcie, że nasi śledczy wiedzą, że to było morderstwo, to wierzmy, że może jednak i uda się ustalić sprawców.

Zmieniając temat - wiele słów już powiedziano o tym drugim zamachu na Jana Pawła II, jaki przeprowadziła stacja TVN i jej polityczni poplecznicy, ale czy to nie wpisuje się w jakąś taką dobrze zaplanowaną akcję uderzania w tożsamość Polaków? W to, co konstytuuje nas jako społeczeństwo? Jak pan to ocenia?

Intencje są wciąż takie same, te, które przyświęcały komunistom - przyświęcały to jest może bardzo nieadekwatne słowo, które komuniści mieli niszcząc polskich kapłanów i polski Kościół w PRL. Teraz intencja jest również ta sama - osłabienie naszej tożsamości narodowej, oderwanie przede wszystkim młodych ludzi od systemu wartości judeochrześcijańskich, żebyśmy wszyscy mogli żyć w świecie, w którym mówi się: róbta, co chceta, w którym każdy jest atomem. Atomem łatwiej sterować niż człowiekiem, który ma rodzinę, poczucie odpowiedzialności i obowiązku wobec ojczyzny. Niestety można powiedzieć wręcz, że to są te same siły, że one po prostu przekształciły się i teraz zamiast jakiejś siermiężnej propagandy, mają w rękach bardzo nowoczesne stacje telewizyjne.

Niektórzy mówią o spadkobiercach, bo chciałem jeszcze nawiązać do jednej sprawy - do sprawy opiłowywania katolików - tylko, że w sądzie. W sądzie w Poznaniu w tym tygodniu sędzia Joanna Knobel z Poznania uniewinniła 32 lewicowych aktywistów, którzy przerwali odprawianą w poznańskiej katedrze mszę świętą, uniewinniła, bo nie dopatrzyła się działania złośliwego. Czy takie wyroki nie będą rzutowały na pracę tych uczciwych, profesjonalnych, sprawiedliwych sędziów?

Niestety sędziowie mają bardzo złą prasę za sprawą takich właśnie wyroków. Może w tej chwili jeszcze raz warto powiedzieć, że mamy w Polsce naprawdę wielu bardzo dobrych sędziów, którzy wykonują swoją pracę dla naszego wspólnego dobra. Natomiast ten wyrok - absolutny skandal, to jest niebywałe, żeby sąd mówił, że tu się nic nie stało. Ja rozumiem, że sąd nie daje jakiś grzywien itd., ale powinien żądać co najmniej przeprosin. To jest sprawa, która nie może zostać zapomniana. Jestem przekonany, że gdyby ktoś zakłócał obrządek religijny muzułmanów czy jakiejkolwiek innej religii, w tej sprawie sąd powiedziałby, że tego robić nie wolno i należą się co najmniej przeprosiny i zadośćuczynienie.

Zresztą są na to punkty prawa karnego, które jasno definiują, co wolno, czego nie wolno, jeśli chodzi o kult religijny.

To jest dyskryminacja względem chrześcijan, to jest ograniczenie wolności wyznania po prostu.

https://radiopoznan.fm/n/1HQSOY
KOMENTARZE 0