NA ANTENIE: Serwis informacyjny
Studio nagrań Ogłoszenia BIP Cennik
SŁUCHAJ RADIA ON-LINE
 

prof. Z. Krysiak o negocjacjach w sprawie budżetu UE: Premier Holandii wpadł we własne sidła

Publikacja: 22.07.2020 g.10:04  Aktualizacja: 22.07.2020 g.10:43
Poznań
Pieniądze popłyną z Unii Europejskiej do Polski. O budżecie unijnym na lata 2021-2027 Piotr Tomczyk rozmawiał z prezesem Instytutu Myśli Schumana profesorem Zbigniewem Krysiakiem.
Zbigniew Krysiak - Telewizja Republika
Fot. Telewizja Republika

Spis treści:

    Piotr Tomczyk: Prawie dwa biliony euro. Bogata ta Unia. Skąd ta góra pieniędzy?

    Zbigniew Krysiak: Ponad bilion pochodzi z wpłat krajów członkowskich. Każdy kraj wpłaca ok. 1 proc. PKB. Pieniądze są rozdzielane. Druga część środków z pożyczek, coś w rodzaju kredytów bankowych. 800 miliardów jest na odbudowę po koronawirusie.

    Obliczyłem, że aby zebrać taką kwotę każdy mieszkaniec musiałby wpłacić 4 tys. euro. Może powinniśmy się bać rozrzutności? Każdy z nas chwyta się za kieszeń.

    Co roku budżet UE powstaje z wpłat od poszczególnych krajów. To pochodzi z kieszeni podatników. My jako podatnicy w Polsce mniej wpłacamy, więcej otrzymujemy. Za to te firmy zagraniczne - holenderskie czy niemieckie - więcej wyprowadzają niż to, co my otrzymujemy.

    Ile pieniędzy z UE trafi do Polski?

    Po przeliczeniu na polski kurs - 777 mld zł. Trzy siódemki, biblijna, szczęśliwa liczba.

    Część z tego to pożyczki?

    Tak. Te pożyczki, to forma kredytu. One będą szły na inwestycje, co jest bardzo ważne. Inwestycje są istotnym czynnikiem wzrostu gospodarczego. Te środki nie będą liczone jako dług państwa. Bez tych pożyczek musielibyśmy zwiększać dług państwa, co byłoby niemożliwe. Środki te będą szybko wpływały.

    Czy dzięki tym pieniądzom i inwestycjom dogonimy kraje Europy Zachodniej?

    Niezależnie od tych środków Polska po tych ostatnich latach wytworzyła potencjał, że dużo szybciej możemy doganiać te kraje. Szczęście w nieszczęściu, w związku z tymi środkami mamy szansę dogonić dużo szybciej. To ważna sprawa. Z perspektywy konkurencyjności i potencjału polskiej gospodarki - w mniejszym stopniu będziemy uzależnieni od koniunktury na zachodzie. Te gospodarki, które mają wyższy potencjał - one korzystają z tak zwanej dywersyfikacji, czyli obrotu nie tylko w Europie, ale też na całym globie (np. Holandia, Niemcy). Ich duża część produkcji jest wynikiem tego obrotu, które ich firmy realizują m.in. w Polsce.

    Mówił pan o Holandii. To premier tego kraju najostrzej protestował przeciwko wsparciu dla Polski i Węgier. Czy może tak się zdarzyć, że ktoś jeszcze chciał te pieniądze nam zabrać, np. pod pozorem braku praworządności?

    Ta sprawa została bardzo dobrze załatwiona w negocjacjach przez premiera Morawieckiego, całą Grupę Wyszehradzką i kraje Trójmorza. Premier Holandii wpadł we własne sidła, bo premier Morawiecki dał mu argumenty dotyczące tego, że Holandia jest rajem podatkowym, że ma rabaty, czyli wpłaca mniej niż powinna do UE. Wtedy Holandia zgodziła się, i nie tylko oni, żeby w kwestii ideologicznej praworządności nie wprowadzać. To nie zostało wprowadzone. Natomiast jest procedura, która dotyczy dyscypliny środków na walkę z pandemią. Ta procedura polega na tym, że Komisja Europejska wychodzi z propozycją sposobu oceny kontroli sprawdzania, czy środki nie są defraudowane, czy nie ma zjawisk korupcyjnych. Rada UE przez głosowanie przyjmuje wstępnie propozycję procedury analizy poprawności wydawania środków - gdyby środki nie były wydawane właściwie, i na końcu decyzję jednogłośnie podejmuje Rada Europejska. To ciało, które zebrało się na negocjacjach. W ostatnich dniach był taki szum medialny, gdzie bardzo opieszale różne media głosiły fałszywe poglądy. Na końcu Rada Europejska musi przyjąć jednogłośnie - to jest zasada, jak na szczycie przy budżecie wszyscy się gimnastykowali, by robić ustępstwa, by budżet był przyjęty.

    Sytuacja wygląda bezpiecznie.

    Komisja operacyjnie wychodzi z propozycją techniczną. Rada UE przyjmuje wstępnie, dając pewną opinię merytoryczną, na końcu i tak Rada musi przyjąć jednogłośnie. Jeśli nie przyjmie, to sprawa nie wchodzi.

    Wymieniał pan premiera Orbana. Zacytuję jedną z jego wypowiedzi: "Każdy w Europie, kto zna matematykę, chciałby być Polakiem i ma dobry powód. Widziałem liczby. Nie ma wątpliwości, że dzisiaj być Polakiem to wspaniała rzecz". Czy w związku z tym można powiedzieć, że polska opozycja nie zna matematyki? Nie widziała tych liczb? Czy z jakiegoś innego powodu krytykuje to, co udało się wynegocjować?

    Opozycja opieszale patrzy, próbuje zawsze znaleźć dziurę w całym, atakuje, nie potrafi realizować. Wczoraj w telewizji jeden z posłów PO powiedział, że NBP dodrukowuje pieniądze. To jest niewiedza, bo żaden bank tego nie robi. Głoszenie w mediach powoduje, że do części ludzi to trafia.

    Czyli niewiedza.

    Tak naprawdę powinno się to karać. Gdyby fizyk w dyskusji merytorycznej powiedział, że nie ma prawa ciążenia, to powinien mieć zakaz występowania. To celowe działanie, żeby Polsce się nie powodziło, to działanie antypolskie.

    https://radiopoznan.fm/n/4cwIbJ