Tytuł płyty „Grown In Mississippi”, nie jest więc ani trochę naciągnięty. John Primer był w latach 40-tych i 50-tych ubiegłego wieku czarnoskórym chłopakiem z głębokiego południa Stanów Zjednoczonych. Bluesman poszedł jeszcze dalej i tę płytę nagrał w Clarksdale, gdzie ślady prowadzą do największych bluesmanów w historii.
Byłoby wielkim zawodem, gdyby muzyka z tej płyty uderzyła potężnym brzmieniem, sterylną jakością nagrań, dotknięta niewidzialną ręką skażonego komercyjnymi nawykami producenta. Na szczęście jest tak jak być powinno. To niezwykłe, że w 2025 roku można usłyszeć czyste bluesowe frazy, energię muzyków i poczuć ich emocje. Na początek John Primer śpiewa a capella krótki utwór w konwencji pieśni field holler. W następnym „Born In Mississippi” muzyk śpiewa tylko z akompaniamentem gitary akustycznej. Z każdym kolejnym utworem klimat bluesa staje się bardziej wyczuwalny. Dochodzą nowe instrumenty i skład instrumentalistów poszerza się.
Na płycie zebrała się fantastyczna ekipa: Bobby Rush, Charlie Musselwhite, Watermelon Slim, Eden Brent i wielu innych. Gdyby wszyscy uczestnicy sesji nagrań zagrali w takim składzie w klubie Ground Zero w Clarksdale, lokal pękałby w szwach. Płyty słucha się z zapartym tchem. Mimo, że to blues niepodzielnie dominuje, muzyka nie jest wcale monotonna i nużąca. Zestaw 14 utworów jest utrzymany w zmiennej rytmice, gitara elektryczna Johna Primera nie kradnie pierwszego planu. Pojawiają się solowe partie harmonijki ustnej, gitary dobro, fortepianu i organów Hammonda.
Płyta przypomina bardzo muzykę z typowego lokalu juke joint, w którym bluesmani z okolicy, spotykali się wieczorem, by pograć dla przyjaciół i znajomych. Nie można zapominać, że grają bluesmani owiani legendą, Bobby Rush lat 91, Charlie Musselwhite lat 81 i John Primer, któremu stuknęła 80-tka. Jedno nagranie przykuwa dużą uwagę. Tradycyjną pieśń gospel śpiewa córka bluesmana, Aliya Primer. Nagrane utwory to w połowie klasyczne bluesy m.in. Leroy’a Carra, Muddy’ego Watersa, Willie’go Dixona, Jimmy’ego Reeda. Pozostałe nagrania są już autorstwa Johna Primera.
Całość jest wielkim hołdem dla bluesa, przywołaniem wielkich muzyków z przeszłości a zarazem wspomnieniem młodości samego Johna Primera. Ten rys biograficzny znajdziemy w kompozycji Johna Primera „When I Met The Blues”. W ostatnich latach bluesman nagrał wiele świetnych płyt solowych oraz z Bobem Corritore i Gilesem Robsonem. Jednak płyta „Grown In Mississippi” jest w moim przekonaniu opus magnum artysty z Delty Mississippi.