Wielkopolanie pamiętają o ludobójstwie na Kresach Wschodnich
Z pozoru mamy do czynienia z klasyczną powieścią obyczajową: Sycylia, morze, hotel z widokiem na zachód słońca i grupa ludzi, którzy zjawili się tam, by odpocząć. Ale bardzo szybko okazuje się, że nie chodzi o zwykłe wakacje. To raczej forma terapii – dla jednych świadomej, dla innych nie. Siedem dni, które miały być ucieczką od codzienności, stają się dla bohaterów punktem zwrotnym, czasem konfrontacji z tym, co boli, co niewypowiedziane i przemilczane.
Cztery postaci –Roma, Chiara, Stanisław i Lena mierzą się z samotnością, żalem, niepełnosprawnością i rozterkami serca. Każdy z bohaterów mówi swoim głosem, a narracja – podzielona na perspektywy – pozwala lepiej zrozumieć ich motywacje i cierpienia. To cztery różne spojrzenia na życie, cztery próby odzyskania kontroli nad sobą.
Autor nie oferuje czytelnikowi łatwych emocji. Nie ucieka się do tanich wzruszeń ani nagłych zwrotów akcji. Zamiast tego dostarcza czegoś znacznie cenniejszego – prawdziwej, ludzkiej opowieści o pęknięciach i próbach ich zalepienia.
Ta książka nie przytłacza. Wręcz przeciwnie – daje nadzieję, że nawet jeśli jesteśmy rozbici, to może znajdzie się ktoś, kto pomoże nam się pozbierać.