Na uroczystości przypomniano zasługi pana Mariana, który w chwili wybuchu wojny pracował jako mechanik samolotowy na poznańskiej Ławicy. Po bombardowaniu lotniska załogę skierowano do Rumunii, jednak poznaniacy tam nie dotarli. W drodze wpadli w zasadzkę urządzoną przez Rosjan i dostali się do niewoli.
Na szczęście Rosjanie wymieniali z Niemcami żołnierzy niższej rangi, dlatego pan Marian nie trafił do Katynia, ale do obozu jenieckiego w okupowanej Polsce. Stamtąd udało mu się wydostać w 1941 r. i wrócić do Poznania, gdzie dotrwał do końca wojny i gdzie mieszka do dzisiaj. Przez wiele lat pracował na kolei.