W ten sposób w stolicy Wielkopolski rozpoczęły się uroczystości 35-lecia wprowadzenia stanu wojennego. Akcję zorganizowali Młodzi Demokraci.
Jeden z uczestników Wojciech Kmieciak powiedział, że pamięć o ofiarach tamtych czasów jest bardzo ważna. - Mam nadzieję, że tak jak dzisiaj, tak i w przyszłości będziemy pamiętać o tych ludziach i będziemy mieli w głowie to, że nigdy nie można zapomnieć o ofiarach. Ważne jest też to, żebyśmy zawsze w swojej historii umieli dostrzegać te momenty, które były ciężkie dla nas - by wyciągać z tego lekcję na przyszłość.
Zaangażowanie młodych ludzi, upamiętniających ofiary stanu wojennego, pochwalił przewodniczący Rady Miasta Poznania Grzegorz Ganowicz. W jego ocenie trzeba przypominać, że stan wojenny miał miejsce w całym kraju, także w Poznaniu. - To nie jest tak, jak niektórzy próbują mówić, że to była kulturalna impreza. W naszej najnowszej historii to było jedno z bardziej tragicznych zdarzeń - ginęli ludzie, a życie wielu zostało wywrócone do góry nogami - wielu przeżyło chociażby pobicie pałkami, co też było dotkliwe - powiedział Ganowicz.
Przy głazie Majchrzaka zapłonęło w sumie 115 zniczy. Wieczorem zapalano je także przy Pomniku Poznańskiego Czerwca 1956. Przychodzili tu zwykli poznaniacy.