Samolot z Ławicy na hiszpańską Fuerteventurę miał wylecieć wczoraj po godzinie 15. Wystartował po 5 godzinach, a wylądował na innej wyspie - na Gran Canarii. Przez zmianę lotnisk, turyści z Fuerteventury nie mogli wrócić od razu do Polski. Jak relacjonuje pan Grzegorz, do późnych godzin czekali na informacje co dalej.
Około godziny 12 w nocy zostaliśmy zakwaterowani w hotelach, akurat moja rodzina trafiła na pokój, który był totalnie zapluskwiony, po jakimś zalaniu, śmierdzący, wymienili nam potem dopiero w ciągu nocy na inny pokój.
Około 200 osób dopiero dziś wieczorem dotrze do Katowic. O feralny lot z Poznania zapytaliśmy linię lotniczą Enter Air. W przesłanym oświadczeniu spółka tłumaczy opóźnienie strajkiem pracowników francuskiej kontroli powietrznej. Samolot był gotowy do lotu zgodnie z planem, ale z powodu protestów start był kilkukrotnie przesuwany. W pewnym momencie konieczna była wymiana załogi, ponieważ pracownikom linii skończył się czas pracy.
To nie był koniec problemów. Lotnisko na Fuerteventurze w nocy nie przyjmuje wszystkich samolotów i turyści z Poznania trafili ostatecznie na Gran Canarię. Dopiero dziś około godziny 14 wylądowali na Fuerteventurze.
CZYTAJ TAKŻE: