Tymczasem po likwidacji elektrowni zaopatrywanej w węgiel przez kopalnię Turek pozostaną jeszcze duże złoża, których nie będzie można wykorzystać - mówi Szejnfeld i zapowiada swoją pomoc. Podobną opinię mają także konińscy posłowie i polski rząd. Uważają, że likwidacja elektrowni powinna nastąpić nie za dwa a za cztery lata. Tego samego żądają także energetycy i górnicy z Turku. Wspierają ich koledzy z konińskiej kopalni i dwóch elektrowni. Związkowcy zbierają podpisy pod petycją do Komisji Europejskiej. Na początku lutego dokument ma trafić do Brukseli. Jeśli Komisja nie zmieni zdania, pracę straci około 5 tys. osób, a mieszkańcy Turku pozbawieni zostaną taniego ciepła.