W wielu miejscach na rzekach przekroczone są stany alarmowe. W samym Poznaniu brakuje do niego zaledwie 14 centymetrów. - Na razie bezpośredniego zagrożenia nie ma. Stany alarmowe i stany pogotowia przeciwpowodziowego mają wzmóc działania służb powołanych do kontroli wałów i obserwacji rzek, a mieszkańcom przypomnieć, by nie wchodzili na wały - mówi Waldemar Paternoga szef Zarządzania Kryzysowego.
Urzędnicy apelują do osób które mieszkają w okolicy rzek, by sami zwracali uwagę na to czy np. nie powstają zatory spowodowane zamarzaniem i nagromadzeniem się śryżu. Do takiej sytuacji doszło wczoraj w okolicy Wronek. Tam w ciągu niespełna doby poziom Warty podniósł się o ponad metr. Na razie sytuacja się stabilizuje i poziom wody we Wronkach już się nie podnosi.
W Leszczyńskiem coraz bardziej realna jest groźba tworzenia się rozlewisk i lokalnych powodzi. Śnieg zaczyna się topić, a woda nie ma gdzie spływać. Ziemia już jej nie przejmuje - tłumaczą melioranci. Stany alarmowe są przekroczone na rzekach - Orla i Rów Polski. Sytuację pogarsza fakt, że wszystkie rzeki przepływające przez tę część Wielkopolski wpadają do większych - podkreśla Franciszek Halec, dyrektor leszczyńskiego oddziału Wielkopolskiego Zarządu Melioracji i Urządzeń Wodnych. Rzeki są więc pełne wody i zaczynają się rozlewać.
W Leszczyńskiem jest już podtopionych kilka tysięcy hektarów gruntów rolnych. O 8 cm został w poniedziałek przekroczony stan ostrzegawczy na Prośnie. Tym samym w Kaliszu zostało ogłoszone pogotowie przeciwpowodziowe. Stan rzeki będzie na bieżąco monitorowany i na razie nie ma powodów do niepokoju - mówi prezydent Kalisza Janusz Pęcherz. Prosna jest teraz na poziomie 188 cm. Do stanu alarmowego brakuje 32 cm.