Młyńskie Koło zniszczone przez pożar
Dotyczą przede wszystkim urzędów i instytucji publicznych. W Poznaniu urzędnicy marszałka i starostwa podjęli decyzję o opuszczeniu miejsc pracy - powiedział rzecznik policji Andrzej Borowiak. Funkcjonariusze zalecali w tej sprawie umiarkowanie i zachowanie spokoju. Władze ewakuowanych budynków podjęły jednak inną decyzję.
Nawet 8 lat więzienia przewiduje polski kodeks karny dla sprawcy fałszywego alarmu o podłożeniu bomby. Z praktyki sądowej wynika też, że takie osoby obciążane są kosztami akcji służb ratunkowych. W przypadku sprawcy lub sprawców dzisiejszych alarmów w połowie Polski - koszty te mogą być ogromne.
W zachodniej Wielkopolsce chyba tylko Czarnków i Oborniki nie dostały informacji o bombach. Zagrożone wybuchami miały być urzędy miejskie i gminne, sądy, urzędy skarbowe i delegatury ZUS.
W sądzie rejonowym w Szamotułach sprawdzanie pomieszczeń trwało prawie 2 godziny. Nic nie znaleziono. Alarmy bombowe nie ominęły Nowego Tomyśla - tam burmistrz Włodzimierz Hibner zdecydował jednak o przeszukaniu i nie było ewakuacji.
Podobnie w powiecie międzychodzkim - tam alarmy były w urzędzie miasta, starostwie, urzędzie skarbowym i ZUS. Tylko urząd gminy w Kwilczu zdecydował się na ewakuację. Alarm był także w urzędzie miasta w Sierakowie.
W żadnym przypadku nie znaleziono bomby. Policja szacuje, że cała akcja zakończy się późnym wieczorem. Wiadomości o bombie zawierały informację, że to ładunek odłamkowo-zakaźny. Wiadomo, że zostały rozesłane z różnych adresów mailowych.
Jacek Kosiak/Andrzej Ciborski/szym