Badania weryfikacyjne megalitu prowadzone są na terenie Parku Krajobrazowego im. gen. Dezyderego Chłapowskiego. Jak podkreśla Danuta Żurkiewicz z Wydziału Archeologii UAM i Muzeum Archeologicznego w Poznaniu, pierwsze, wstępne rozpoznanie stanowiska w Wyrzece miało miejsce w ub. roku. Wówczas przeprowadzono badania nieinwazyjne.
Stoimy u podnóża, właściwie u czoła grobowca ziemnego kultury pucharów lejkowatych. To takie dość szczególne założenie; jeden z pierwszych monumentów, takich dużych konstrukcji, które na ziemiach polskich się pojawiły. W tej chwili orientacyjnie możemy go datować na około 5,5 tysiąca lat temu. Został on wzniesiony przez takich pierwszych rolników. Taką jedną z pierwszych społeczności, która uważana jest za tę, która nie przybyła na tereny Wielkopolski, a raczej taką, która się tutaj wykształciła, uprawiała rośliny, hodowała zwierzęta
– mówi Danuta Żurkiewicz.
Badaczka dodaje, że takie grobowce były dość rozbudowane. Konstrukcje tego typu, zachowane także na innych stanowiskach, miały nawet do 130-140 m długości. Do tej pory naukowcom przede wszystkim udało się potwierdzić, że nie jest to twór naturalny. "Z prawie stuprocentową pewnością wiemy, że jesteśmy na grobowcu społeczności kultury pucharów lejkowatych" – podkreśla Danuta Żurkiewicz.
Z całą pewnością można powiedzieć, że jest to odkrycie dość doniosłe. Gdybyśmy się cofnęli jeszcze 3-4 lata wstecz, to z obszarów całej Wielkopolski, nie tylko tej środkowej, właściwie nie znaliśmy takich założeń. One były taką archeologiczną pustynią. Znamy je z Polski środkowej, z Kujaw, znamy je na zachodzie, jak przekroczymy granicę Niemiec, tam są bardzo duże skupiska. Natomiast Wielkopolska - pomimo tego, że wiemy, że te społeczności tu mieszkały - to całkiem niedawno w ogóle nie była wiązana z tymi grobowcami
– mówi archeolożka.
Badania archeologów na tym stanowisku najprawdopodobniej potrwają do końca przyszłego tygodnia. Prace rozpoczęto na niewielkim obszarze, w wykopie o wymiarach 2 na 12 m.
Obecnie w archeologii staramy się uzyskiwać jak najwięcej informacji poprzez jak najmniejszą ingerencję w zabytek archeologiczny: czyli kopiemy jak najmniej, a jak najwięcej danych pozyskujemy. Od samego początku prace prowadzimy tutaj ręcznie. Ściągamy systematycznie warstewki z wykopu o głębokości 10 cm i na każdym etapie ten plan naszego wykopu czyścimy ręcznie, rozstawiamy znaczniki fotogrametryczne i wykonujemy pełną dokumentację cyfrową z wykorzystaniem drona. Następnie wykonujemy pełne pomiary z wykorzystaniem urządzeń geodezyjnych
– mówi archeolog Sebastian Teska.
Całą dokumentację fotograficzną naukowcy analizują i obrabiają cyfrowo, po czym wykonują pełne opracowanie z wykopalisk.
Praktycznie wszystkie znajdowane w badanym miejscu zabytki związane z megalitem są drobne i mocno zniszczone (mają kilka tysięcy lat). Dlatego archeolodzy situją cały pozyskany materiał.
Artur Golis z Zespołu Parków Krajobrazowych Województwa Wielkopolskiego opowiada, że już w 2024 roku pracownik parku, wykorzystując technologię LIDAR, udokumentował w tym miejscu "silnie zniwelowany, wydłużony nasyp ziemny". Obiekt wstępnie zinterpretowano wówczas jako relikt megalitu, czyli długiego, bezkomorowego grobowca ziemnego. Powołując się na analizy kartograficzne Artur Golis podkreślił, że w badanym miejscu las jest obecny od co najmniej 200 lat.
I to są właśnie warunki, które umożliwiają zachowanie pewnych struktur
– tłumaczy Artur Golis.
W 2025 roku Zespół Parków Krajobrazowych Województwa Wielkopolskiego zlecił wykonanie nieinwazyjnych badań weryfikacyjnych. Wyniki pierwszego roku badań okazały się na tyle interesujące, że właśnie w tym sezonie archeolodzy wrócili na stanowisko.