Niewielu chętnych do rad osiedli
We wtorek kobieta zgodnie z nakazem sądu trafiła do ośrodka. "Pani Elżbieta nie jest ubezwłasnowolniona. Nie mogliśmy zatrzymać jej siłą" - mówi rzecznik gdańskiego MOPR-u, Arkadiusz Kulewicz i dodaje, że kobieta stanowczo podkreślała, że nie chce żadnej pomocy. Według niego, to jedyne, co powiedziała. Możliwe, że wróci do Poznania, bo jak sama mówiła, w wielkopolskim mieście dobrze jej się żyło.
Tymczasem jej koczowisko na Piątkowie zostało już usunięte. Rzeczy osobiste są w magazynach urzędu miasta. Kobietę wielokrotnie namawiano do porzucenia namiotu. Choć zameldowana była w Gdańsku, twierdziła, że należy jej się mieszkanie w Poznaniu.