Woda wdarła około godz. 4.00 nad ranem. "Najprawdopodobniej uszkodzona została wewnętrzna instalacja budynku" - mówi prezes kwileckich wodociągów Robert Wasik.
Nastąpiła awaria wewnętrzna w budynku, która spowodowała zalanie pomieszczeń poniżej, w których znajdowała się biblioteka. Instalacja wewnętrzna wodociągowa. Cały budynek stanowi wspólnotę, w której są mieszkania prywatne, są też właśnie pomieszczenia, w których znajduje się biblioteka
- przekazuje Wasik.
Biblioteka usytuowana jest w przyziemiu. Ewakuowano księgozbiór.
"Na apel w mediach społecznościowych z pomocą ruszyli mieszkańcy" - mówi dyrektor biblioteki Magdalena Jabłońska.
Naprawdę pomoc ruszyła, są ludzie zewsząd. To jest niesamowite, jak nasi mieszkańcy są oddani i pomagają. Ratujemy księgozbiór, udaje nam się to całkiem sprawnie zrobić. Jedynie, to tam mamy wszystkie komputery, sprzęt elektroniczny zalany. Dobrze, że jesteśmy ubezpieczeni. Mam nadzieję, że wszystko uda nam się osuszyć
- mówi dyrektorka.
"Informacja o awarii dotarła przed świtem" - mówi dyrektor Jabłońska.
O godz. 4:00 rano dostałam telefon, że spod drzwi biblioteki wylewa się woda i to dosyć szybkim tempie. Pękła rura i z sufitu, mamy nabrzmiały cały sufit. Nawet brak mi słów, bo jesteśmy w ferworze cały czas walki o księgozbiór i udaje nam się to bardzo sprawnie robić. I jeszcze uczniowie szkół. Tak, że naprawdę kartony ludzie zwożą zewsząd skrzynki
- dodaje dyrektorka.
Książki trafiły do pomieszczeń Kwileckiego Centrum Kultury. "Nie mieliśmy białych kruków, ale były to książki w dobrym stanie" - mówi szefowa biblioteki. Ma nadzieję, że część uda się osuszyć.
Biblioteka jest zamknięta do odwołania. Zdaniem Magdaleny Jabłońskiej, nie ma już powrotu do starej lokalizacji biblioteki.
Prawdziwe pospolite ruszenie w Kwilczu. Na apel w mediach społecznościowych zjawili się mieszkańcy, a miejscowe firmy dostarczyły kartony.
Osiem tysięcy książek błyskawicznie spakowano i zawieziono do sali Kwileckiego Centrum Kultury. Tu zajęli się nimi pracownicy biblioteki i wolontariusze. Każda została przejrzana i zakwalifikowana do tych, które mogą z powrotem wejść do obiegu, tych, które można uratować oraz takich, które raczej pójdą na straty.
Po południu na miejscu zjawił się wójt Kwilcza, który ma teraz nie lada problem. Czytelnictwo to chluba gminy. Do biblioteki zapisany jest co trzeci mieszkaniec, a jedynie 80 z nich nie wypożycza książek.
Powrotu do starej siedziby już nie ma, bo już wcześniej nie spełniała ona podstawowych wymagań. Są plany zaadaptowania pomieszczeń zastępczych, ale potrzeba na to około 300-400 tysięcy złotych. Gmina zamierza spróbować skorzystać z funduszy klęskowych lub znaleźć własne środki.